Na tej stronie:

Żaden naród nie jest wyspą

Przywracanie SŁOWA w Wielkiej Brytanii, część 4.

 

Dyktando Saint Germaina. Posłanie przekazane w sobotę, 27 października 2007 r. w czasie konferencji Shangra-la w Wielkiej Brytanii.

 

Saint Germain JAM JEST i jak mój umiłowany brat MORE miałem kilka wcieleń na tej wyspie. Moi umiłowani, ja także przyszedłem ustanowić przykład, jak być człowiekiem, który nie sprzeniewierza mocy. Więc przyszedłem pokazać nieco inny wzorzec, niż ten zaprezentowany przez króla Artura i różne wcielenia Mistrza MORE jako Tomasza More’a i Tomasza Becketa.

Przyszedłem, by pokazać obraz człowieka, który niekoniecznie jest członkiem rządu, niekoniecznie jest człowiekiem czynu zaangażowanym w sprawy społeczne, ale człowiekiem idei, nauki, wiedzy, właściwego zrozumienia zasad działania wszechświata materialnego, człowieka, który pracuje nad transmutacją, przekształcając nieszlachetne elementy ludzkiej świadomości w złoto świadomości Chrystusowej.

Więc, umiłowani, przyszedłem ustanowić taki przykład – że nie trzeba być na polu bitewnym, by być potężnym. Gdyż zaiste wiedza jest mocą, zrozumienie jest mocą, mądrość jest mocą. Dlatego mówi się, że pióro jest potężniejsze niż miecz, a ja sam odegrałem pewną rolę w upowszechnieniu tego ogólnie znanego stwierdzenia.

Więc, umiłowani, przyszedłem w kilku wcieleniach*, by położyć fundament pod wyłonienie się nowożytnej nauki. Ale, oczywiście, nie przyszedłem jako osoba, która oddana była tylko nauce, intelektowi, umysłowi analitycznemu. Przyszedłem jako przykład osoby, która nadal miała intuicję i dlatego bardzo starała się zharmonizować z królestwem duchowym, tak jak MORE mówił, że reprezentował zharmonizowanie z wyższymi zasadami, z wyższymi zasadami Boskiego Rządu, wyrażając to w roli króla lub kogoś, kto wspierał króla.

Otóż ja reprezentuję inny aspekt pewnej całości – zharmonizowanie z wyższą wiedzą. Powstanie praktycznej wiedzy, która pozwoli ludziom przekształcić społeczeństwo do wyższego stanu. A to, umiłowani, jest z pewnością czymś, co chciałbym, by ludzie w tej epoce rozumieli.


Potrzeba połączenia nauki i duchowości
Gdyż w jakiej epoce żyjecie? Czy nie nazywa się jej często wiekiem informacji? Ale czy lepiej nie powinno się jej nazywać wiekiem mądrości? Bo czyż nie pomagamy współczesnym ludziom zrozumieć, że znanie faktów może być użyteczne, ale daleko bardziej użyteczne jest posiadanie mądrości, jak umieścić te fakty w ich właściwym kontekście? I że mądrość nie bierze się z intelektu, od zmysłów, z wiedzy zbieranej przez fizyczne instrumenty naukowe, ale z połączenia nauki z intuicyjnym wglądem.

Gdyż jeśli postudiujecie życiorysy wielkich naukowców, to zobaczycie, że wszyscy mieli intuicyjny wgląd, który pozwolił im dokonać niektórych z ich największych odkryć. I rzeczywiście jest to przykład, który został ustanowiony w legendzie o Merlinie, który dzięki intuicyjnej wiedzy wiedział, jak działa wszechświat, i dlatego jak uzyskać pewien stopień władzy umysłu nad materią.

Znów, moi umiłowani, jako Roger Bacon i jako Franciszek Bacon próbowałem ustanowić przykład osoby, która jest otwarta na naukę, ale nie jest zamknięta na duchowość. Na przykład chciałem uświadomić ludziom, że nauka i duchowość to dwie strony monety życia i pełnię mądrości osiągnie się tylko przy połączeniu tych dwóch.

Gdyż jak wyraźnie widzicie we współczesnym społeczeństwie, naukowcy mogą wykazywać się wielką inteligencją i mieć wielką wiedzę opartą na faktach, ale czy mają mądrość, by wiedzieć, czy to, co można zrobić, powinno się zrobić? Bo taka mądrość może wypłynąć tylko z intuicyjnego zharmonizowania się z własną Wyższą Istotą – i z wyższą Istotą Wniebowstąpionego Zastępu – by naukowiec wiedział, dlaczego pewna idea się zrodziła i że zrodziła się dla podniesienia wszystkich, a nie by źle ją wykorzystać do wsparcia elity władzy i dania jej jeszcze większej kontroli nad ludźmi.

Gdyż widzicie, umiłowani, technologia sama w sobie nie jest zła. Wspierałem nowoczesną naukę i rozwój nowoczesnych technologii z pragmatycznego powodu, gdyż wiedziałem, że dopóki ludzie nie zostaną uwolnieni ze średniowiecznej harówki zarabiania na życie, dopóty nie ma szans na duchowe obudzenie na tej planecie. Więc w technologii nie ma wrodzonego zła. Ale, jak wszystko inne, technologia może być użyta dla dobrych celów lub niedobrych celów. Można jej użyć w sposób egoistyczny, by wzbogacić jedną osobę lub elitę, albo użyć w sposób altruistyczny, by wzbogacić całe życie i zrodzić obfitość dla wszystkich ludzi w społeczeństwie.


Dobre i nie takie dobre strony technologii nuklearnej
Więc, umiłowani, dla przykładu weźcie technologię nuklearną. Można jej użyć jako źródła energii, które przy właściwym wykorzystaniu nie zanieczyszcza środowiska. I wtedy, przy właściwym wykorzystaniu, może stanowić cenną alternatywę dla ropy i węgla, które rzeczywiście zanieczyszczają środowisko. Nie twierdzę, że technologia nuklearna jest najwyższą technologią, ale zauważam tutaj, że technologia nuklearna została sprzeniewierzona i użyto jej do produkcji broni nuklearnej kontrolowanej przez kogo, umiłowani? Tak, przez elitę, która kontroluje rząd i wojskowych, którzy, mówiąc obrazowo, trzymają palec na guziku, który może odpalić rakiety nuklearne na tej planecie.

Ale poza tym widzicie, że broń atomowa wywarła bardzo subtelny i głęboki skutek na świadomość ludzi, którzy tak zaczęli bać się wojny atomowej, że często bali się opowiedzieć po stronie zasad lub wolności z powodu strachu, co mogłoby się stać.

Na przykład widzieliście, jak w czasie zimnej wojny wielu ludzi na Zachodzie było zastraszonych i nie zabierało głosu przeciw Związkowi Sowieckiemu i komunizmowi ze strachu przed stworzeniem napięcia, które mogłoby przerodzić się w wojnę atomową. Dziś obserwujecie podobny efekt, gdzie wielu ludzi na Zachodzie boi się mówić przeciwko radykalnemu islamowi ze strachu przed sprowokowaniem terrorystycznych ataków. Więc widzicie, umiłowani, elita władzy posługuje się bronią nuklearną, by zaszczepić strach w ludziach.

Muszę jednak dodać, umiłowani, że broń atomowa miała także pewien pozytywny skutek, dla którego właśnie zaistniała. Ludzkość tak zaplątała się w spiralę jednej wojny prowadzącej do następnej wojny – gdzie w oczywisty sposób I wojna światowa przygotowała scenę dla II wojny światowej, a II wojna światowa przygotowała scenę dla zimnej wojny i napięć między blokiem komunistycznym a blokiem zachodnim – że z pewnością sprecypitowałaby kolejną wojnę, gdyby nie fakt, że postanowiono dać ludziom krańcowo niszczącą technologię, by widzieli, że koszt wszczęcia nowej wojny jest po prostu zbyt duży.

I choć elita władzy posługiwała się bronią atomową jako straszakiem, to sama, oczywiście, była pod wpływem tego strachu, który rzutowała na ludzi. Więc faktycznie bała się rozpocząć III wojnę światową, sądząc, że nie przyniesie jej to zysku.

Umiłowani, widzicie wyraźnie, że w czasie II wojny światowej kompleks militarno-przemysłowy, jak niektórzy to nazwali, wyniósł wielkie profity z tej wojny. Ale zysk miał tylko dlatego, że ta wojna nie zniszczyła całej cywilizacji, i dlatego miał jak wydawać swoje profity.

A gdyby wyzwolili pełną moc broni atomowej, to kto by został, by wydawać pieniądze? Więc widzicie, jak czasem musimy zastosować ekstremalne środki, by ludzie się zatrzymali i powiedzieli: "Nie możemy iść dalej w tym kierunku, bo się nawzajem zniszczymy!".


Ci, którzy nauczą się tylko w szkole brania cięgów
Więc widzicie, umiłowani, że ci, którzy są zaślepieni przez żądzę władzy, będą starać się zyskać jak największą władzę, i pozornie nie można dotrzeć do nich rozumem ani nie można ich obudzić. Dlatego nie zostaną obudzeni, dopóki nie zrozumieją, że teraz zyskali moc, która – gdy wyzwolona – faktycznie zniszczy także i ich, a nie tylko tych, którzy przeciwstawiają się im w dualistycznej walce.

I możecie mieć sytuację, gdzie ci, którzy są dosłownie tak zaślepieni przez dualizm i egoizm, że przekroczyli granicę szaleństwa i będą mogli się jakoś obudzić z tego szaleństwa przez uświadomienie sobie, że skutki użycia mocy, którą posiadają, byłyby tak dewastujące, że dosłownie zniszczyłyby ich samych. To, umiłowani, jest także jednym z powodów, dlaczego w poprzednich wiekach podano koncepcję piekła. By najbardziej egocentryczni i egoistyczni ludzie mogli zostać obudzeni przez strach przed czymś, co jest tak złe, że w końcu musieli zrozumieć potrzebę zmiany kursu.

Tak, umiłowani, oczywiście to jest bardzo ryzykowna strategia, której wolelibyśmy uniknąć. Ale jak już wyjaśniliśmy, kiedy ludzie nie uczą się poprzez ścieżkę wyższej wiedzy, ścieżkę podążania za prawdziwym nauczycielem duchowym, to wtedy muszą uczyć się w szkole brania cięgów. I sytuacja będzie się pogarszać, aż cięgi będą coraz silniejsze. A wtedy – gdy cięgi będą stawały się silniejsze – przynajmniej pewien procent egoistycznych potoków życia się obudzi. W końcu niektóre poczują, że, jak powiadają, to wali w nich. I obudzą się, i uświadomią sobie: "Musimy się zmienić!".

Oczywiście, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że znajdą się tacy, którzy się nie obudzą, dopóki nie staną w obliczu ostatecznego samozniszczenia, jak było w przypadku Adolfa Hitlera, który do samego końca wierzył, że może przetrwać, i dopiero w ostatnich godzinach zrozumiał, że sprawy potoczyły się za daleko i dlatego samozniszczenie jest nieuniknione.

Więc jest możliwość, że jakiś przywódca, jak ten, może użyć broni atomowej i będzie za późno, by go zatrzymać. Niemniej jednak, nawet jeśli jeden naród by to zrobił, to nadal jest szansa, że inne nie odpowiedzą w taki sam sposób, ale zatrzymają się i uświadomią sobie, że czasami mądrze jest nie odpowiadać pięknym za nadobne, i nadstawią drugi policzek.

Więc znów mamy nadzieję, że ludzkość wyjdzie poza możliwość użycia kiedykolwiek broni atomowej i dlatego wzniesie się do wyższego zrozumienia mocy, i uświadomi sobie, jak Maryja o tym opowiadała, że prawdziwa moc oparta jest na miłości, nie na strachu.


Prawdziwy lider-sługa ZAWSZE daje
Więc chciałbym nieco rozwinąć koncepcje podane przez Maryję. Gdyż, umiłowani, prawdziwa moc może pochodzić tylko od Boga. Bóg pragnie podnieść całe stworzenie, gdyż, jak powiedział Jezus, spodobało się Ojcu dać wam królestwo. Bóg chce, by wszyscy ludzie mieli obfite życie. Więc prawdziwa moc Boga jest mocą ekspansywną i dlatego pochodzi od miłości. Ponieważ bezwarunkowa miłość Boga jest miłością ekspansywną, która zawsze daje, gdyż nastawiona jest na podniesienie całego życia.

A kiedy rozumiecie Jedność całego życia, kiedy rozumiecie nieskończoność Bożej miłości – że Boża miłość jest niewyczerpalna – kiedy rozumiecie zasadę pomnażania talentów, to rozumiecie, że im więcej dajecie, tym więcej otrzymujecie z góry.

Tym samym zamykacie przepływ według wzoru ósemki i leży to w waszym własnym interesie. To wtedy harmonizujecie się z Rzeką Życia, starając się dawać coraz więcej, wznosić całe życie, a nie siebie w stosunku do innych. Więc widzicie, umiłowani, że rzeczywista moc jest zawsze ekspansywna, zawsze daje, zawsze stara się podnieść.

Więc jeśli macie króla, cesarza, premiera lub prezydenta, który jest zestrojony z prawdziwą Boską Mocą, to wtedy ten przywódca zrobi wszystko, co w jego mocy, by wznieść ludzi, by dać im wyższą formę życia zarówno duchowo, jak i materialnie. Taki przywódca w żaden sposób nie będzie próbować osłabiać ludzi. Gdyż taki przywódca rozumie, że jest on sługą Boga i sługą ludu. I im więcej ten przywódca daje ludziom, tym więcej otrzymuje od Boga. I to jest rzeczywista moc – lider-sługa – którą Chrystus wyraził w ten sposób: "Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich". Nie tylko wszystkich, ale i CAŁOŚCI całego życia.

Więc kiedy widzicie przywódcę, który nie daje, wtedy wiecie, że jest to ktoś, kto nie jest liderem w jakikolwiek sposób sponsorowanym, namaszczonym czy wyznaczonym przez Boga. Pamiętacie, umiłowani, twierdzenie, że królowie byli namaszczani przez Boga? Nie ma to miejsca, gdy ci królowie nie dają bezinteresownie swemu ludowi, a starają się wziąć coś od ludzi, by ich osłabić i uciskać.

Taki przywódca nigdy przenigdy nie mógłby być mianowany przez Boga, nigdy nie mógłby reprezentować Boga. Nawet przywódca kościoła nie mógłby reprezentować Boga, dopóki by się nie starał podnieść wszystkich w swojej kongregacji, zamiast więzić ich w mentalnej klatce doktryn, dogmatów i zasad.

Więc widzicie, że ci, którzy sprzeniewierzają moc, wychodzą od strachu, a strach jest poczuciem braku, które bierze się z poczucia separacji. "Nie starczy dla wszystkich, więc muszę zabrać innym, ile tylko zdołam!". Zamiast, moi umiłowani, stosowania zasady alchemii, dzięki której otrzymujecie więcej z niewyczerpalnego źródła i przez to rozumiecie, że przejaw ograniczeń i braku jest niczym więcej jak iluzją. Ale przez wzięcie kamienia filozoficznego możecie przejść od stanu ograniczenia do większej obfitości. W ten sposób możecie dosłownie pobudzić atomy ołowiu do szybszej wibracji atomów złota.


Przywództwo w Złotym Wieku
Moi umiłowani, rzeczywiście ołów można przekształcić w złoto. Ale prawdziwa nauka alchemii jest bardziej symbolem przetransmutowania ludzkiej świadomości w duchową świadomość – zmienienia ludzkich istot w istoty duchowe, w synów i córki Boga.

To właśnie, umiłowani, wszyscy prawdziwi liderzy powinni starać się robić – tak wznieść swoich ludzi, by mogli oni wyrażać swój najwyższy duchowy potencjał i prawdziwie wejść w tę świadomość Złotego Wieku, która później sprecypituje Złoty Wiek. Gdyż, umiłowani, przywódca, który sprzeniewierza moc, nigdy nie będzie w stanie przejawić w swym społeczeństwie Złotego Wieku. Albowiem cywilizacja Złotego Wieku nie może być oparta na strachu. Musi być oparta na miłości. Gdyż tylko poprzez miłość macie dostęp do nieskończonego źródła Boga. I tylko wtedy będziecie mogli przejawić Złoty Wiek.

Gdyż, moi umiłowani, czym JEST Złoty Wiek? Cóż, jest to społeczeństwo, które nie próbuje używać tylko materialnych metod, by tworzyć bogactwo. Bo jeśli społeczeństwo opiera swe bogactwo na materii, to na pewno wystąpią braki. I wtedy z pewnością wyłoni się elita, która zgromadzi bogactwo, zabierając je ludziom. Widzieliście wiele takich przypadków w historii.

To nie jest trudna nauka, by wyjaśnić ją ludziom. W dzisiejszym świecie ludzie są gotowi zrozumieć te koncepcje. Więc społeczeństwo Złotego Wieku to społeczeństwo, które uznaje, że nie ma fizycznych, niewzruszonych ograniczeń, ale że można zastosować zasady alchemii, by do królestwa materialnego przynieść więcej obfitości z królestwa duchowego i tym samym zwiększyć ilość dostępnego bogactwa.

I to wtedy staje się podstawą społeczeństwa Złotego Wieku, które wychodzi poza świadomość braku przez uświadomienie sobie, że kiedy wszyscy pracują razem, łącząc swoje umysły i czyny, to mogą sprecypitować tyle bogactwa, że nie będzie żadnego braku, a przez to i żadnej potrzeby gromadzenia bogactw. Gdyż liderzy społeczeństwa Złotego Wieku nie są uwięzieni w strachu. Są najbardziej zharmonizowani z boską miłością, więc są liderami-sługami i dlatego nie starają się gromadzić bogactw dla siebie. Starają się tylko tak wykorzystać swój autorytet, by coraz więcej dawać ludziom, by wznosić ludzi.

I dlatego w tak wielu cywilizacjach, łącznie z dzisiejszą, widzieliście elitę władzy, która tak bazuje na strachu, że to ten strach popchnął ją do zajęcia kierowniczych pozycji. Nie widzicie tego, umiłowani? Z pewnością zauważycie, gdy o tym pomyślicie. I mogę zapewnić was, że ludzie są gotowi, by to zrozumieć – a szczególnie są gotowi tu, w Wielkiej Brytanii – by zrozumieć, że nadszedł czas, by zażądali w tym kraju nowej formy przywództwa – jakiejś oświeconej formy przywództwa, która NIE bazuje na strachu i braku, ale na miłości i obfitości.


Niewrażliwość a przywództwo
Tego właśnie, umiłowani, ludzie pragną. I, jak wyraził to mój brat MORE, widzieliście to w reakcji na śmierć księżniczki Diany, która reprezentowała tę nadzieję na inną formę przywództwa, które jest wrażliwe na ludzi. Ponieważ, oczywiście, fałszywi liderzy, którzy są w strachu i którzy, jak wyjaśniła Maryja, już poniżyli siebie, myśląc, że nie są godni miłości, stali się niewrażliwi na siebie, umiłowani. I dlatego są zupełnie niewrażliwi na ludzi.

I choć może wydawać się, że właśnie zajmują się sobą, to w głębszym sensie, są oni całkowicie niewrażliwi na siebie. I dlatego niektórzy z najbardziej agresywnych przywódców w historii ludzkości, jak np. Hitler, mieli tę całkowitą niewrażliwość.

Gdyż faktycznie nie macie do czynienia z osobą w normalnym sensie tego słowa. Gdyż stając się tak kompletnie niewrażliwa, osoba taka została zawładnięta przez niematerialne siły, które istnieją w królestwie emocjonalnym, tak że rzadko kiedy podejmuje własne decyzje i jest prowadzona przez te siły, które chcą ją wykorzystywać jako narzędzie zniszczenia. Dlatego taka osoba jest tak zaślepiona, że nie dostrzega, iż to nieuchronnie doprowadzi do zniszczenia siebie.

Więc rozumiecie tę niewrażliwość, którą królowa brytyjska przejawiła w swej reakcji na śmierć Diany i kiedy ludzie sobie uświadomili, że mają monarchię, która w dużej mierze jest niewrażliwa na ich uczucia, na ich własne życie. Więc ludzie są gotowi zażądać innej formy przywództwa, które jest wrażliwe na ludzi, ponieważ liderzy są wrażliwi na siebie.

Ale znów, umiłowani, mamy jedną z tych sytuacji bez wyjścia. Bo jak ludzie mogą zażądać wyższej formy przywództwa, kiedy sami przez tak długi czas byli poniżani, że aby móc poradzić sobie z zewnętrznymi warunkami, sami stali się niewrażliwi, sami zdrętwieli?

Widzicie więc skutek, że kiedy kraj popadnie w spiralę sprzeniewierzania mocy, pojawiają się uciążliwi liderzy, którzy są niewrażliwi na siebie i na ludzi i dlatego gnębią ludzi. A ludzie wiedzą, że to jest złe, ale jeśli czują się sparaliżowani i bezsilni, by coś z tym zrobić, to jak mogą sobie z tym poradzić i dalej istnieć? Tylko jeśli uczynią siebie prawie tak nieczułymi na siebie jak liderzy.

Więc teraz macie zarówno fałszywe przywództwo, jak i ludność zaślepioną przez tę niewrażliwość. Więc jak możecie zdjąć urok? Otóż, umiłowani, możecie zdjąć urok tylko wtedy, jeśli górne 10 procent populacji, ludzie najbardziej świadomi duchowo postanowią podjąć wysiłek, by wyzwolić się z niewrażliwości i zaczną głośno domagać się lepszego sposobu – mówić otwarcie na wiele sposobów, by zademonstrować, że jest sposób na wyjście z tej niewrażliwości, tego odrętwienia, tego poczucia niemocy, tego poczucia, że nic nie ma znaczenia i że nie możemy walczyć z establishmentem.

Ktoś musi zechcieć być jak to dziecko z bajki "Nowe szaty króla" i powiedzieć: "Ale król jest nagi! To wszystko jest iluzją! Ci ludzie są fałszywymi liderami, ponieważ pochodzą od strachu, który uczynił ich nieczułymi. Ale jest lepsza droga i nadszedł czas, by zażądać prawdziwego przywództwa opartego na wyższych zasadach". I, jak powiedział mój brat, przeznaczeniem Brytyjczyków, ich boskim planem jest danie przykładu takiego społeczeństwa, które domaga się liderów bazujących na wyższych zasadach i dlatego oświeconego przywództwa.


Przezwyciężania wyspiarskiej świadomości
Teraz, umiłowani, chciałbym mówić o wyspiarskiej mentalności, gdyż z pewnością dostrzegacie, że znaczna część tej mentalności to właśnie niewrażliwość. Kiedy stajecie się niewrażliwi na siebie, to zamykacie się na możliwość zmiany. To sprawia, że ludzie żyją przeszłością. I przez to chcą uniknąć zmiany, więc chcą odizolować się od innych ludzi, którzy mogliby faktycznie zaindukować potencjał na zmianę lub impuls do zmiany.

Taką właśnie niewrażliwością otoczyli się Brytyjczycy przez to, że byli ciemiężeni przez fałszywych liderów, którzy wytworzyli mentalność wyspy. Moi umiłowani, jeśli spojrzycie na historię, szczególnie Imperium Brytyjskiego, to będziecie wiedzieć – jeśli o tym pomyślicie – że ludzie wcale nie chcą być częścią gwałtownego, siłowego uciskania innych narodów. Gdyż nie są to tak naprawdę ludzie walki [gdyby byli, to nie chcieliby się izolować, ale byliby otwarcie agresywni]. Oni myśleli, że nie mają wyjścia, więc by poradzić sobie z tą sytuacją, stali się bardziej nieczuli.

I to potem stworzyło poczucie, że "my, Brytyjczycy, różnimy się od ludzi na kontynencie, wyróżniamy się i tak powinno być". Więc macie, nawet dziś, to poczucie, że Anglicy nie chcą interesować się Europą, nie uważają się za część Europy. Gdyż boją się, że aby stać się częścią czegoś większego, będą musieli zmienić coś, o czym nawet nie chcą pomyśleć, by zmienić, gdyż, umiłowani, czego potrzeba, by ludzie się zmienili?

Otóż, muszą przezwyciężyć swój brak wrażliwości na siebie. Ponieważ brak wrażliwości powoduje, że ludzie kurczowo trzymają się tego, co znane, co wygodne – ponieważ przyzwyczaili się do tego, nawet jeśli to nie jest takie wygodne. Ale po prostu odrętwieli. I w tym swoim odrętwieniu, w swojej niewrażliwości czują, że mają jakieś poczucie równowagi, które pozwala im wieść codzienny żywot. A myśl o zmianie burzy to poczucie równowagi, więc dlatego cofają się przed nią i czepiają się tego, co znane.

Jednak, moi umiłowani, jak mówił Mistrz MORE, w Brytyjczykach widać także rozwój, ekspansję świadomości. Na przykład w fakcie, że większość ludzi wcale nie popiera brytyjskiego uczestnictwa w nieszczęsnej interwencji militarnej w Iraku. To pokazuje, że Brytyjczycy porzucili czasy Imperium, kiedy w wielu przypadkach wspierali [z powodu narodowej lojalności] militarne przygody i siłowe poszerzanie Imperium.

Więc widzicie, że świadomość się zmieniła, i to dramatycznie, choć nadal nie ma wystarczającej ilości osób, które by to sobie uświadamiały. Ale to może się zdarzyć i, jak powiedział mój brat MORE, niewiele do tego brakuje. A ja mogę zapewnić was, że ja także cieszę się, gdy kontempluję potencjał tego narodu. Czuję wielką wdzięczność, że mogę mówić w tym narodzie, ponieważ mogę mówić do świadomości masowej w inny sposób, gdy mam tu fizycznego posłańca, niż gdybym przemawiał z daleka.


Pozytywna wizja wkładu Wielkiej Brytanii do Europy
Więc widzicie, umiłowani, że Brytyjczycy są gotowi do przezwyciężenia mentalności wyspy, niewrażliwości. Ale kluczem do tego przezwyciężenia jest danie im pozytywnej wizji, by mogli przezwyciężyć strach, że Europa wpłynie na Wielką Brytanię w sposób negatywny. Zamiast tego żeby zakotwiczyli się w pozytywnej wizji, że Wielka Brytania może wnieść pozytywny, konstruktywny wkład do europejskiego społeczeństwa i Unii Europejskiej. Ale, oczywiście, Wielka Brytania może to zrobić tylko żądając oświeconego przywództwa bazującego na wierności wyższym zasadom.

Gdyż, umiłowani, Unia Europejska potencjalnie jest krokiem we właściwym kierunku do większego zjednoczenia ludów Europy. Ale jak już tu wyjaśniono, nawet kiedy wzrastacie na ścieżce duchowej, to istnieje możliwość, że możecie dojść do miejsca, gdzie użyjecie swego mistrzostwa na ścieżce dla egoistycznych celów – a nie dla postanowienia, by przezwyciężyć ego. Więc mimo iż Unia Europejska jest krokiem w kierunku Jedności, to jest potencjał, że zostanie ona sprzeniewierzona i stanie się tylko materialistyczną unią opartą na pragnieniu ekonomicznego wzrostu albo, jeszcze gorzej, na sile militarnej.

Widzicie więc, umiłowani, że pragniemy, by w łączeniu Europy i Unii Europejskiej została wprowadzona koncepcja, iż nie możemy być tylko materialną unią, musimy być także unią opartą na wierności wyższym zasadom. Z pewnością nie oznacza to wierności jakiejś konkretnej zewnętrznej religii, ale uznanie, że jest wyższa władza, wyższa rzeczywistość, wyższe źródło prawdy. I tylko wtedy ostatecznie będziemy mieć trwałe społeczeństwo, kiedy będzie ono oparte na tych ponadczasowych zasadach, które pozwolą naszemu społeczeństwu istnieć bez niszczenia siebie poprzez swe wewnętrzne sprzeczności.

A to, moi umiłowani, to dokładnie potencjał, którzy Brytyjczycy mają i który mogliby wnieść do Europy. Przez to pokonaliby swój strach przed negatywnym wpływem Europy lub koniecznością rezygnowania z pewnych spraw, które uważają za nieodzowne do życia.

Moi umiłowani, z pewnością Brytyjczycy mogliby żyć bez funta i mogliby przyjąć walutę europejską. Czy to byłaby taka wielka strata, umiłowani? Nie. To tylko wydaje się stratą z powodu strachu przed zmianą, który wypływa z niewrażliwości i powoduje, że ludzie czepiają się tradycji, czepiają się tego, co stało się symbolem przeszłej wielkości Imperium. Ale czynią tak tylko dlatego, że nie mają przyszłej wizji, jak Wielka Brytania mogłaby się stać o wiele potężniejsza w inny sposób niż w przeszłości. To też jest powodem, że ludzie kurczowo trzymają się monarchii, a także historii i tradycji.

Widzicie, moi umiłowani, właściwe użycie mocy jest ekspansywne, polega na dawaniu i przez to prowadzi do transcendencji. Kiedy płyniecie z nurtem Rzeki Życia, to nie macie strachu przed brakiem, więc się nie boicie, że przyszłość będzie gorsza niż teraźniejszość lub gorsza niż przeszłość, ponieważ zrozumieliście, że w Rzece Życia może być tylko przyspieszenie spraw. Więc dlaczego mielibyście spoglądać na przeszłość lub przywierać do przeszłych tradycji, kiedy uświadamiacie sobie, że te przeszłe tradycje reprezentowały najwyższy punkt tamtych czasów i że jest coś poza tym, i że możecie sięgnąć po to coś więcej, jedynie jeśli puścicie przeszłość?

Więc widzicie, że przywieranie do historii znów jest oparte na strachu i poczuciu braku. Natomiast kiedy zakotwiczacie się w Rzece Życia i potencjale ekspansji, to nie jesteście tak przywiązani do przeszłości. Przeszłość traktujecie jak ołów, który musi być napełniony Duchem i przez to stać się lepszą przyszłością. A wtedy, nagle, sobie uświadamiacie, że poczynienie pewnych praktycznych ustępstw dla zharmonizowania się z Europą jest koniecznym poświęceniem, które nawet nie jest poświęceniem.

Gdyż, moi umiłowani, gdyby Wielka Brytania zrezygnowała z funta i przyjęła system metryczny, aby bardziej praktycznie zharmonizować się z Europą, to w darze mogłaby zaoferować język angielski, który mógłby stać się uniwersalnym językiem europejskiego narodu, Unii Europejskiej. I dlatego widzielibyście, że we wszystkim są ustępstwa, ale ogólnie nie byłoby rzeczywistej straty. Bo po prostu przeszlibyście na inny poziom.

Więc chciałbym wam uświadomić, że rezygnując z paru rzeczy, faktycznie zyskujecie więcej. A wykazując skłonność do zrezygnowania z tych rzeczy, moglibyście przełamać swą wyspiarską mentalność – i także odwrotną mentalność wyspy. Gdzie wielu ludzi w Europie uważa Brytyjczyków za separatystów, izolacjonistów i w jakimś sensie za "nadętych", którzy czują, że są lepsi niż inni i dlatego nie chcą brudzić sobie rąk przez zajmowanie się tymi bardziej "prymitywnymi" narodami na kontynencie.

Więc aby nastąpił właściwy przepływ, umiłowani, gdzie Brytyjczycy będą mogli spełnić swoje przeznaczenie przyniesienia wyższych zasad, to nie tylko musimy przełamać wyspiarską mentalność w Wielkiej Brytanii, ale także musimy przełamać mentalność lub percepcję w Europie, by ludzie zechcieli słuchać tego, co Brytyjczycy muszą wnieść do Unii Europejskiej. Bez poczucia, że Brytyjczycy się wynoszą nad innych i chcą, by ludzie w Europie przyjęli idee z Wielkiej Brytanii, ale sami nie chcą przyjmować niczego z przeciwnej strony.


Miłość jest kluczem
Więc, moi umiłowani, miłość naprawdę jest kluczem. Mam wielką miłość do ludzi w Wielkiej Brytanii. Mam wielką miłość do wszystkich ludzi. Moja miłość jest bezwarunkowa i nieskończona. Ale nawet nieskończona miłość w konkretnym czasie może skupiać się na konkretnym narodzie. To w żaden sposób nie wyklucza innych narodów, gdyż miłość bezwarunkowa nigdy nie może być wyłączna. Ale ponieważ mówię teraz na planie fizycznym tu, w Wielkiej Brytanii, to chcę wyrazić moją bezwarunkową miłość do Brytyjczyków.

Wcielałem się pośród was. Miałem przywilej służenia dla zrodzenia pewnych idei, łącznie ze sztukami Szekspira, by ustanowić fundament dla języka brytyjskiego, który wyjątkowo nadaje się do wyrażania duchowych koncepcji. I można było to zrobić, ponieważ widziałem potencjał tego narodu, tych ludzi, na wzniesienie się, zrzucenie wszystkich ciemiężców i prawdziwe spełnienie ich duchowego potencjału.

Więc, moi umiłowani, kiedy brak wam wrażliwości, to nie czujecie, że jesteście warci miłości. Nie czujecie, że możecie otrzymać miłość i z pewnością nie czujecie, że możecie wyrazić miłość. Dlatego właśnie zauważyliście, że ludzie w Wielkiej Brytanii często są jakoś powściągliwi i nie wyrażają głębszych emocji, ale posługują się humorem dla ukrycia własnych emocji za fasadą bycia zabawnym, a nawet sarkastycznym i samokrytycznym.

Z pewnością, lepiej być samokrytycznym z humorem niż bez humoru, ale i tak jest to sposób na ukrycie głębszych emocji. I dlatego poprzez to fizyczne narzędzie i was wszystkich tu zgromadzonych chcę wylać tę bezwarunkową miłość na Brytyjczyków, by mogli poczuć, że są godni miłości, że Bóg ich kocha i żeby mogli to zaakceptować.

Dlatego, tak jak poprzednio Maryja, proszę was, byście posłuchali muzyki medytacyjnej, która się rozlegnie. I w czasie słuchania zestroili się z przepływem bezwarunkowej miłości i poczuli, jak wykraczacie poza faktyczne zaakceptowanie jej dla siebie, na czym skupiła się Maryja, ale żebyście poszli dalej i poczuli, że wy JESTEŚCIE tym przepływem, jesteście Jednym z przepływem. I dlatego ten przepływ płynie przez waszą niższą istotę, a wypływając, zalewa całą wyspę.

A ci, którzy są z innych krajów oczywiście mogą zobaczyć, że ta miłość również dociera do ich krajów. Ale proszę, by część waszej świadomości skupiła się na nasyceniu tej wyspy bezwarunkową miłością Boga. Choć muszę powiedzieć, że koncepcja napełniania czegoś bezwarunkową miłością jest nieco niewłaściwa, gdyż bezwarunkowa miłość jest nieskończona i dlatego nie potrzebujecie jakiejś dozy miłości, by coś napełnić – wystarczy zaledwie jeden punkt Nieskończoności, by wypełnić wszystko.

Tak więc dziękuję wam za uwagę, za waszą obecność i także gratuluję wam odniesienia tu prawdziwego zwycięstwa, które zapoczątkuje katalityczny proces wysłania fal uderzeniowych, tak jak jest, poprzez świadomość zbiorową tego narodu. I zobaczycie, że w nadchodzących latach zmiany zaczną być bardziej widoczne na planie fizycznym. Stąd moja wdzięczność za waszą obecność.

[Nastawiono muzykę medytacyjną i uczestnicy, posługując się mocą wizualizacji, nasycali Wielką Brytanię i Brytyjczyków bezwarunkową miłością].

 

* Saint Germain wcielił się jako Roger Bacon i Franciszek Bacon.

 

Copyright © 2007 by Kim Michaels