![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||
Pytanie: Jezusie, wydaje mi się, że świat biznesu jest jedną z potężnych sił w dzisiejszym świecie. Może on kształtować życie ludzi w tym sensie, jak ludzie żyją, może uwydatnić wzrost ego, może zachęcić do chciwości i oddzielenia, planetarnej eksploatacji, stresu, choroby, nawet wojen. Ale z drugiej strony może być ośrodkiem inwencji i twórczości, bezinteresownego przywództwa a nawet samorealizacji. I wspaniałym sposobem na osiągniecie jedności przez uczestnictwo w zespołach. Więc co możesz poradzić dla uduchowienia liderów biznesu, a może nawet dla uduchowienia celu i sposobu wykonywania biznesu, szczególnie w sytuacji, gdy giełda, mająca swe własne cele i priorytety, ciągnie w przeciwnym kierunku, jako część sytuacji bez wyjścia, a wiele naszych emerytur jest w niej zamrożonych? |
|
UWAGA: Odpowiedzi udzielono 27 października 2007 r. w czasie konferencji Shangra-la w Anglii. Odpowiedź Jezusa: Największy potencjał na zmianę we wspólnocie biznesowej to uświadomienie sobie tego, o czym mówiłem w swoim dyskursie – przejście od świadomości braku do świadomości obfitości, gdzie biznes zaczyna dostrzegać, że im bardziej służy ludziom i społeczeństwu, tym większe otrzyma zyski. Ale to także musi znaczyć, że biznes stara się służyć Wszystkiemu, to znaczy, że nie funkcjonuje wyłącznie po to, by przynieść największy zysk swoim udziałowcom – ale że faktycznie stara się rozprzestrzenić tę obfitość na wszystkich swoich pracowników. Dlatego możecie powiedzieć, umiłowani, że w Złotym Wieku nie będzie giełdy, takiej jak dziś. Gdyż udziałowcami nie będą bogacze mogący sobie pozwolić na zakup akcji. Udziałowcami będą wszyscy pracownicy firmy. Więc będą osobiście zainteresowani firmą, by mogli skorzystać z obfitości wytwarzanej przez firmę. Dlatego mogę was zapewnić, że w Złotym Wieku giełda w dzisiejszej postaci nie przetrwa. Nie przetrwa po prostu dlatego, że jest oparta na chciwości, a chciwość wypływa ze świadomości braku. A w świadomości braku nie możecie wytworzyć Złotego Wieku. Nie można go zbudować na fundamencie braku. Gdyż fundament braku to żaden fundament. To, umiłowani, jak budować kamienny zamek na bagnie. Im więcej kamieni umieszczacie jeden na drugim, tym głębiej zapadają się w błoto. Tak właśnie dziś wygląda giełda papierów wartościowych, gdzie układacie coraz więcej kamieni jeden na drugim, by zbudować te olbrzymie wielonarodowe imperia biznesowe. Ale, moi umiłowani, one zapadają się w błoto, nawet teraz, gdy o nich mówimy. I nadejdzie chwila, kiedy zostaną pochłonięte przez emocjonalne morze chciwości, gniewu i strachu. Więc, umiłowani, to, co widzicie w świecie biznesu, to typowe zachowanie, gdy firma wprowadza innowacje, ale potem, gdy firma rozrośnie się do pewnej wielkości i okrzepnie, może nawet zdobędzie dominującą pozycję, wtedy skupia się na bronieniu swej pozycji, a nie na dalszym wzroście. I teraz firma się zmienia, i zamiast wprowadzać innowacje, faktycznie koncentruje się na zatrzymaniu wynalazczości, która mogłaby zagrozić jej pozycji na rynku. I tu, umiłowani, widzieliście wiele firm, które przez jakiś czas były w świadomości obfitości, w świadomości wzrostu, ale potem stopniowo zaczęły się przestawiać i nagle przestawiły kompletnie. I teraz przeszły do świadomości braku. Przez jakiś czas firma może utrzymać dominującą pozycję, jak to jest w przypadku Microsoftu w świecie oprogramowania, ale w sposób nieunikniony, moi umiłowani, tę firmę dotknie stagnacja i może upaść, chyba że powróci do świadomości innowacyjności. Więc prawdziwe zmiany, które muszą zajść w biznesie, to [rozpowszechnianie zrozumienia,] że żaden biznes nie przetrwa, jeśli nie przekroczy siebie. A jedynym sposobem na przekroczenie siebie jest chęć wprowadzania innowacji, które lepiej służą ludziom, które dają ludziom większą obfitość. Teraz, umiłowani, jeśli chcecie spojrzeć na przemysł, gdzie widać to wyraźniej niż gdziekolwiek indziej, to spójrzcie na przemysł energetyczny, jak koncerny naftowe, które od tak dawna prawie mają monopol na dostawy energii, są bardzo zajęte utrzymywaniem tej pozycji, choć coraz bardziej staje się oczywiste dla ludzi, że dni ropy są policzone – i ich ubywa. Więc widzicie, umiłowani, w Złotym Wieku paliwa kopalne nie będą głównym źródłem energii. Więc pytania brzmią: Czy firmy naftowe odejdą od świadomości braku, gdzie starają się powstrzymać alternatywne technologie? Czy przejdą do świadomości innowacyjności i obfitości? Gdyż jeśli nie przejdą, to mogę was zapewnić, że nawet dzisiejsze olbrzymie wielonarodowe koncerny energetyczne znikną w ciągu dekady lub dwóch. Staną się przestarzałe. Teraz, moi umiłowani, muszę powiedzieć wam, że wizja Saint Germaina przekazania nowej technologii w dziedzinie energii nie ziści się, dopóki ludzie biznesu nie przestawią się z braku na obfitość, tak by nie było świadomości, gdzie jedna firma będzie się starać zmonopolizować nową technologię. Gdyż mogę was zapewnić, że nie pozwolimy, by ta nowa technologia została zmonopolizowana przez jakąkolwiek firmę. Gdyż wiemy bardzo dobrze, że to odbierze ludziom obfitość. Tak więc nowa technologia będzie mogła zostać przekazana dopiero wtedy, gdy krytyczna masa biznesmenów wejdzie w tę świadomość wzrostu i dlatego już nie będzie podchodzić do biznesu z poziomu braku, ale z poziomu obfitości, gdzie uświadomi sobie, że im więcej daje ludziom, tym więcej otrzyma w zamian. Bo gdy jakaś firma rzeczywiście skupia się na służeniu ludziom, to czy nie myślicie, że Wniebowstąpiony Zastęp posłuży się tą firmą jako narzędziem do przyniesienia nowych wynalazków – które potem dadzą firmie nawet jeszcze większą obfitość? Więc widzicie, moi umiłowani, to znów jest koncepcja pomnażania talentów, a nie zakopywania ich w ziemi. Spójrzcie, ile firm otrzymało wynalazek, ale starając się zachować dominację na rynku i bronić swej pozycji, zagrzebało swe talenty w ziemi. Gdyby natomiast próbowały służyć ludziom i zwiększać ogólny stan obfitości w społeczeństwie, to z pewnością pomnożyłyby swe talenty i otrzymałyby prąd zwrotny z nowymi wynalazkami. Widzicie, moi umiłowani, firma, która stara się powstrzymać wynalazki przez niszczenie konkurencji, z pewnością odcina się od tego przepływu. A firma, która nie przejmuje się konkurencją – ponieważ wie, że jeśli poświęca się wynalazczości, to przegoni konkurencję i zawsze będzie przed konkurencją – odniesie sukces w Złotym Wieku. Na ten temat można powiedzieć znacznie więcej i mogę zapewnić was, że w nowej książce Sztuka nie-wojny podajemy nauki, które mogą być wykorzystane przez wspólnotę biznesu, tak jak biznesmeni posługiwali się oryginalną Sztuką wojny. To pozwoliłoby biznesmenom wznieść się do znacznie wyższego poziomu, gdzie już nie uważaliby, że prowadzą wojnę z innymi firmami, i zaangażować się w uniwersalny proces podnoszenia stanu obfitości na świecie, przynosząc przez to obfite życie wszystkim ludziom. Dodane 7 grudnia 2007 r.: Spójrzcie na bardzo prostą zależność. Co pozwala firmie mieć zysk? To, że firma sprzedaje towary lub usługi. Jednak co jest podstawą takiej sprzedaży? Że istnieją klienci, którzy mają pieniądze, by kupować to, co firma oferuje. Więc czy nie jest teraz oczywiste, że im na świecie jest więcej klientów z pieniędzmi, tym większa szansa na zysk w całym świecie biznesu? A więc we własnym, długoterminowym interesie świata biznesu byłoby skończyć z biedą, by wszyscy ludzie na całym świecie cieszyli się obfitym życiem i przez to mogli stać się potencjalnymi klientami. Stwierdzam tu, że interes Wniebowstąpionego Zastępu jest dokładnie taki sam jak interes świata biznesu – oświeconego świata biznesu. Bo czyż nie powiedziałem, że przyszedłem, by wszyscy mieli życie i mieli je w obfitości? Więc widzicie, że Chrystus chce dla wszystkich ludzi właśnie tego, co jest najlepsze dla świata biznesu jako całości. Więc co temu przeszkadza? To świadomość braku generuje strach, strach, który powoduje, że niektóre wielkie firmy – i niektóre rządy – starają się powstrzymać innowacje i wzrost ze strachu, że stracą swoją pozycję. O tej właśnie świadomości mówimy w Sztuce nie-wojny. Gdyby wystarczająca liczba osób w świecie biznesu mogła dostrzec fałsz tej świadomości, to nastąpiłaby dramatyczna zmiana – zmiana, która otworzyłaby drogę do przesunięcia świata na znacznie wyższy poziom obfitości niż dziś. Oczywiście, to jest największy potencjał, gdy świat biznesu prowadzi społeczeństwo do nowej ery i kładzie fundament Złotego Wieku – dla firm, ich pracowników i ich klientów. Jednak by to się stało, trzeba rzucić wyzwanie świadomości dualizmu – która tworzy sztuczny konflikt między biznesem a jego pracownikami i klientami. Trzeba rozumieć, że wszystkie ludzkie istoty są częścią tej samej całości i dlatego to, co jest naprawdę najlepsze dla biznesu, jest najlepsze i dla jego pracowników i klientów. Oświecony biznes opiera się na filozofii wyrażonej w moim stwierdzeniu: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". Zatem najlepszym sposobem na "pokonanie" konkurencji NIE jest niszczenie wszystkich innych firm, ale wzniesienie się ponad świadomość braku i przeniesienie przez to biznesu do sfery, gdzie nie ma on konkurencji – gdyż konkurenci stali się strategicznymi sprzymierzeńcami. Jednak by nastąpiła taka zmiana w świadomości, muszą znaleźć się bardzo odważne jednostki, które ośmielą się zapytać: "Dlaczego jesteśmy w biznesie? Czy po to, by wzbogacić i wzmocnić małą elitę – przez eksploatowanie liderów, pracowników i klientów, i unieszczęśliwianie ich wszystkich po drodze – czy też by obfite życie przynieść tylu ludziom, do ilu tylko nasz biznes zdoła dotrzeć? ". Ludzie, którzy potrafią zadać takie pytania, są oczywiście szefami, którzy poświęcili swe życie dla biznesu. Muszą się zastanowić, co chcą zostawić światu. To, że przynieśli większe zyski kilku członkom rady nadzorczej, którzy już mieli więcej pieniędzy, niż mogli wydać – czy też że zrobili coś, by wymazać ubóstwo i dać wszystkim ludziom uzasadnione obfite życie? Można by także zapytać, czy ci szefowie chcą, by ich biznes odniósł sukces tylko w tradycyjnym sensie, czy też chcą wprowadzić swój biznes na zupełnie nowy poziom sukcesu, sukcesu definiowanego w zupełnie nowy sposób, sukcesu opartego na miłości, a nie na strachu. Czy do końca życia chcą żyć w strachu przed porażką, czy też zmienić podejście i podchodzić do biznesu w oparciu o miłość – i przez to móc prawdziwie poczuć spełnienie w swojej pracy, czując że są częścią czegoś większego niż gonienia za coraz wyższymi dywidendami i cenami giełdowych towarów?
powrót do sekcji powrót do działu Jezus odpowiada na pytania Copyright © 2007 by Kim Michaels |