![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||
Pytanie: Drogi Jezu, |
|
Odpowiedź Jezusa: Dziękuję, że prosisz o wyjaśnienie tematu, który może dezorientować wielu poszukiwaczy duchowych, a który przez to przysporzył wiele niepotrzebnego poczucia winy i frustracji. Pozwolę sobie przejść do sedna twego pytania, mianowicie, czy można przejawić świadomość Chrystusową, będąc w związku, który obejmuje seks. Czym jest świadomość Chrystusowa? Najwyższą formą świadomości Chrystusowej jest poczucie jedności ze swą Obecnością JAM JEST, jedności z Bogiem. Ono pozwala ci powiedzieć: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Jak wyjaśniam na łamach tej witryny, proces osiągania świadomości Chrystusowej jest procesem, w którym zastępujesz swe śmiertelne poczucie tożsamości właściwym poczuciem, iż jesteś nieśmiertelną istotą duchową. Czego będzie wymagała ta zmiana w tożsamości? Stopniowo przywdziewając nowe poczucie tożsamości, będziesz musiała pozwolić staremu poczuciu tożsamości umrzeć. Paweł powiedział: "Każdego dnia umieram" (1 Kor 15:31). Powiedział też: Że co się tyczy poprzedniego sposobu życia, trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości ( Ef: 4, 22-24). Więc kluczem do osiągnięcia świadomości Chrystusowej jest pozwolić umrzeć starej tożsamości. To miałem na myśli, mówiąc: Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16:25). Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, że musisz umrzeć fizycznie, zanim będziesz mogła osiągnąć świadomość Chrystusową. To, co musi umrzeć, to twoje ludzkie, cielesne, śmiertelne poczucie tożsamości, a to poczucie tożsamości zbudowane jest z "rzeczy tego świata". Więc zanim będziesz mogła pozwolić tej części swej tożsamości umrzeć, musisz porzucić swe przywiązanie do każdej "rzeczy" tego świata, która przyczyniła się do zbudowania tego poczucia tożsamości. Zauważ bardzo ważną różnicę. Aby osiągnąć świadomość Chrystusową, nie musisz stracić swego życia fizycznego, musisz jednak być gotowa je stracić. Innymi słowy, aby osiągnąć unię z Bogiem, nie może być w tym świecie niczego, co jest dla ciebie ważniejsze od zjednoczenia z Bogiem, łącznie z twym fizycznym życiem. Jeśli przełożysz to na temat seksualności, dostrzeżesz, że nie musisz stracić zupełnie seksualności, by osiągnąć świadomość Chrystusową, musisz jednak być gotowa ją stracić. Jednak, aby osiągnąć ten stan nieprzywiązania do seksualności, musisz przezwyciężyć to, co możemy nazwać ludzką seksualnością. Ludzka seksualność wyrasta z fizycznego ciała i umysłu cielesnego. Sprawia, że postrzegasz siebie jako istotą seksualną, która po prostu nie może żyć bez seksu. Nawet myślisz, że bez seksualności nie możesz być kompletna czy zdrowa. Kiedy osiągasz świadomość Chrystusową, stajesz się pełna i samowystarczalna. Innymi słowy, wznosisz się ponad wszelkie poczucie, że potrzebujesz czegokolwiek czy kogokolwiek poza sobą, by być pełnią. Oczywiście, dotyczy to także partnera seksualnego, a nawet partnera miłosnego związku. W zasadzie tyczy się to również twego bliźniaczego płomienia czy pokrewnej duszy. Przechodząc przez bramę i stając się istotą wniebowstąpioną, musisz iść sama. Dopóki myślisz, że nie możesz być pełnią bez czegoś czy kogoś spoza siebie, dopóty nie możesz wejść przez tą wąską bramę. Chodzi mi o to, że aby osiągnąć świadomość Chrystusową, musisz przezwyciężyć wszystkie przywiązania do wszystkiego w tym świecie, to znaczy, że nie pozwolisz niczemu stanąć między tobą a Bogiem. Nie będziesz miała innych bogów prócz jedynego prawdziwego Boga. Gdy osiągniesz ten brak przywiązania do jakiegoś aspektu życia, to niekoniecznie musisz go unikać. Innymi słowy, można osiągnąć nieprzywiązanie do seksu – czyli uwolnić się od ludzkiej seksualności – i dalej uprawiać seks, nie szkodząc swemu wzrastaniu ku Chrystusostwu. Kluczem jest osiągnąć nieprzywiązanie. Można powiedzieć, że zanim osiągniesz stan nieprzywiązania, nie możesz podjąć swobodnego wyboru czy uprawiać seks, czy tego nie robić. Do seksu zmusza cię ciało, umysł cielesny i wiele zewnętrznych sił. Kiedy wzniesiesz się ponad te niskie popędy, będziesz w stanie swobodnie wybierać. W tym miejscu wielu poszukiwaczy duchowych wybiera celibat, lecz nie ma absolutnego prawa mówiącego, że musisz. Pozwól, że zarysuję pospolity scenariusz. Wiele dusz wcieliło się z intuicyjnym przeczuciem, że posiadanie dzieci jest częścią ich boskiego planu. Założyły one rodziny i rozpoczęły życie z partnerem w normalnym związku seksualnym. Oczywiście, posiadanie dzieci jest wielkim zobowiązaniem i zabierze ci trochę czasu przeznaczonego na pewne zajęcia duchowe. Jednak posiadanie dzieci jest wciąż istotną częścią twego życiowego planu i dlatego pomaga ci na twej ścieżce do Chrystusostwa. Kiedy dzieci dorastają, masz więcej czasu, by bardziej skupić się na ścieżce duchowej. I kiedy dzieci dorastają, wielu ludzi naturalnie czuje, jak ich pragnienia seksualne zaczynają zanikać. Tacy ludzie nie tłumią na siłę swych pragnień, po prostu pozwalają sobie zastąpić je pragnieniem wykorzystania czasu i energii na pewne zajęcia duchowe. Inny scenariusz jest taki, że dusza może przejść okres skupiania się na duchowych zajęciach i, robiąc to, osiągnąć nieprzywiązanie do seksu. Dla niektórych staje się to trwającym całe życie celibatem, ale inni mogą ewentualnie spotkać osobę, do której czują głębszą miłość duchową niż w typowych ludzkich związkach. Dopóki ktoś się strzeże i nie dopuszcza do tego, by się stał przywiązany do seksu, dopóty może uprawiać seks z taką osobą. Życie obraca się wokół twojej wolnej woli. Nie ma standardu mówiącego jak istota Chrystusowa powinna przeżyć swoje życie. Więc osoba, która osiągnęła pewien stopień Chrystusostwa, ma prawo wybierać pewne zajęcia, które normalnie nie są uważane za duchowe. To jest dopuszczalne, dopóki ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że kiedy jest we wcieleniu, to może stać się przywiązany, a przez to odsunąć się od Chrystusostwa. Innymi słowy, dopóki jesteś w fizycznym ciele, twe osiągnięcie duchowe nie jest trwałe i nie powinno się go brać za coś pewnego i oczywistego. Mój punkt widzenia jest taki, że po tym jak osiągniesz nieprzywiązanie do seksu, masz prawo wybrać związek seksualny. To nie zaszkodzi twej ścieżce do Chrystusostwa – o ile pozostaniesz nieprzywiązana. Pozostawanie nieprzywiązaną oznacza, iż nigdy nie czujesz, że musisz uprawiać seks albo że nie jesteś pełna, jeśli go nie uprawiasz. Można powiedzieć, że seks stał się mniej istotny. Jesteś zawsze zrównoważona i harmonijna, bez względu na to czy uprawiasz seks, czy nie. Jeśli nie masz partnera, żyjesz radośnie bez seksu. Jeśli masz partnera, nie martwisz się, jeśli on nie ma chęci. Wspomniałaś o twórczości Yoganandy, a w "Autobiografii jogina" jest głęboki przykład tego, o czym tutaj mówię. Guru Lahiri Mahasaya był żonaty przez wiele lat i miał normalne relacje seksualne ze swoją żoną, mimo że osiągnął świadomość Chrystusową. Pewnego dnia jego żona uprzytomniła sobie, że jej mąż jest mistrzem duchowym i poprosiła o zostanie jego uczennicą. Od tego momentu za obopólną zgodą ich relacje seksualne się skończyły. Więc oto mamy istotę Chrystusową, która miała stosunki seksualne, by zaspokajać potrzeby swej żony. Czy uprawiał seks, czy nie, nie miało to dla niego znaczenia – to nie przeszkadzało w czerpaniu radości z aktu zaspokajania swej żony. Kiedy ich związek wszedł na nowy poziom, porzucił on seks bez żadnego wysiłku. Pozwól mi teraz skomentować niektóre twoje konkretne pytania: Na ścieżce duchowej jestem od jakiegoś czasu i aż do końca ostatniego roku myślałam, że wzniosłam się ponad moją naturę seksualną. Jednak spotkałam kogoś, z kim czuję więź na każdym poziomie, łącznie z fizycznym pożądaniem, ale oczywiście nie tylko. Co się stało? To coś jak ponaglenie do stopienia się z tą osobą. Całe to doświadczenie bardziej mnie ożywia. To pasuje do scenariusza, jaki opisałem wyżej. Pragnienie połączenia się ze swym partnerem jest ważną oznaką tego, że nie jesteś przywiązana do ludzkiej seksualności. Jednak bądź świadoma tego, że każdy związek może spowodować ześlizgnięcie się z powrotem w przywiązanie. W rzeczywistości, pnąc się na ścieżce duchowej, naturalnie przyciągacie do siebie swój bliźniaczy płomień czy pokrewną duszę. To nie oznacza koniecznie, że musicie mieć z nią relacje seksualne. Jeśli macie, to bądźcie świadomi, że w takich związkach istnieje subtelne wyzwanie. Jak powiedziałem, ostatni krok na ścieżce musicie postawić sami. Więc bądźcie ostrożni, nie rozwijajcie przywiązania do swych partnerów, myśląc, że bez nich nie jesteście pełnią. Myślałam, że rozsądne korzystanie z miłości seksualnej jest darem od Boga. Wiele dusz ugrzęzło w stanie umysłu, w którym bardzo skupiają się na sobie. Miłość seksualna z brakiem przywiązania i nieegoistycznym pragnieniem duchowego połączenia się ze swym partnerem – miast cielesnego czy emocjonalnego zaspokojenia się – może pomóc twej duszy wyjrzeć poza niższe ja. Skupiając się bardziej na czynieniu czegoś dla innych niż na nieustannym zaspokajaniu siebie, możesz rzeczywiście zrobić krok w kierunku przezwyciężenia niższego ja. Może to ułatwić duszy połączenie się z jej Chrystusowym ja i Obecnością JAM JEST. Lecz jest to prawdą tylko o tyle, o ile dusza nie rozwija przywiązania do seksu czy swego partnera. Na seks trzeba patrzeć jak na środek do celu, a nie cel sam w sobie. Przyjdzie dzień, kiedy aby wspiąć się wyżej na ścieżce duchowej, będziesz musiała zostawić wszelkie przywiązanie do seksu. Jednak w innej odpowiedzi podkreśliłeś, że Bóg nie stworzył ludzkiej seksualności, że pojawiła się ona dopiero po "upadku". Więc dlaczego stworzono nas z narządami płciowymi? Pierwotnie prokreacja nie była procesem mechanicznym. Był to proces twórczy, który wymagał od dwóch potoków życia zejścia się razem w doskonale zrównoważonej i nieegoistycznej unii. Po tym jak większość dusz spadła w niższy stan świadomości, nie mogły one już dalej rozmnażać się w ten sposób. Obniżona została wibracja ich ciał duchowych, aż osiągnęły one gęstość, jaką widzisz dzisiaj. Gęste ciała, które dzisiaj nazywamy ciałami fizycznymi, muszą mieć narządy płciowe do rozmnażania. Zatem narządy płciowe służą przetrwaniu rasy na dłuższą metę. A póki dusze nie przekroczą niższej świadomości, potrzebują takich ciał. Paramahansa Yogananda podkreśla w swej książce "Drugie przyjście Chrystusa", że to fizyczny pociąg seksualny był "grzechem pierworodnym". Wiem z tej witryny, że nie podzielasz tego zdania, jednak w innej sekcji oświadczyłeś, że on jest teraz wniebowstąpionym Mistrzem. Fakt, że ktoś jest teraz wniebowstąpionym mistrzem nie oznacza, że wszystko, co ta osoba powiedziała na Ziemi, odzwierciedla najwyższe możliwe zrozumienie. W moim ostatnim wcieleniu powiedziałem wiele rzeczy, które dzisiaj powiedziałbym inaczej – szczególnie biorąc pod uwagę to, że teraz wiem, jak błędne ludzie zinterpretowali większość moich oświadczeń. Wydaje się, że cała natura jest nasycona siłą Życia, łącznie z rozrodczością/seksualnością – rośliny, drzewa, kwiaty, całe królestwo zwierząt i cała przyroda zostały stworzone przez Boga. Zakładasz tu coś, co jest zrozumiałe, ale mimo to nieprawdziwe. Jak w swych dyskursach wyjaśnia Maryja, wszystko powstaje z rozszerzającej siły Boga, wyrażonej jako pragnienie Boga, by stać się czymś więcej. Siła życiowa jest pędem do stawania się czymś więcej, pomnażania swej boskiej natury (nie tylko pomnażania w sensie fizycznym). Siła życiowa może przekształcić się w pęd do prokreacji, lecz seksualne przejawianie popędu do rozmnażania nie jest najwyższym przejawem siły życiowej. Gęsta ludzka świadomość wpłynęła na wszystko na Ziemi. Zatem właściwie nic na tej planecie nie jest w całkowitej harmonii z pierwotnym projektem i wizją Elohim. Niektóre aspekty życia na Ziemi są bliższe temu projektowi niż inne, a niektóre są zupełnie dalekie. Na przykład, Elohim nie stworzył zwierząt jadowitych czy insektów ani szkodliwych bakterii czy wirusów. W rzeczywistości dwa procesy twórcze wywierają wpływ na planetę Ziemia. Pierwszy, który chciałbym nazwać nieświadomym współtworzeniem, to, jak mówią naukowcy, proces ewolucji. To proces, w którym istoty ludzkie współtworzą, nie rozumiejąc tego, co robią. Dlatego nie zdają sobie sprawy z tego, że stworzyły na tej planecie niedoskonałe warunki i że te warunki są po prostu widocznym przejawem tego, co zachodzi w ich własnych umysłach podświadomych i nieświadomych. Myślą one, że wszystko na Ziemi zostało stworzone przez Boga albo że pojawiło się w wyniku ewolucyjnego procesu, jakim rządzi przypadek. Drugim procesem jest świadome współtworzenie, gdzie ludzie osiągają pewien stopień świadomości Chrystusowej, pozwalający im świadomie tworzyć w obrębie Bożych praw i Bożej wizji. Wyzwanie, jakie stoi w tej epoce przed duchownymi ludźmi na Ziemi, to potrzeba przejścia z nieświadomego do świadomego współtworzenia.
powrót do sekcji powrót do działu Jezus odpowiada na pytania Copyright © 2004 by Kim Michaels |