PYTANIA:

Pytania o Boga
Królestwo duchowe
Pytania Jezusa
Tożsamość Jezusa
Życie Jezusa
Nauki Jezusa
Jezus dziś
Wczesne chrześcijaństwo
Współczesne chrześcijaństwo
Fakty biblijne i ich interpretacje
Tradycyjne nauki duchowe
Współczesne nauki duchowe
Duchowi nauczyciele przeszłości
Nowi nauczyciele duchowi
Progresywne objawienie i channeling
Ogólnie o religii
Praktyki religijne
Dobro i zło
Dusza
Ogólnie o psychologii
Uzdrawianie problemów psychologicznych
Ogólnie o rozwoju duchowym
Posługiwanie się narzędziami duchowymi
Chodzenie ścieżką duchową (ogólnie)
Ścieżka do Chrystusostwa
Przezwyciężanie ego
Życie praktyczne
Ogólnie o ludzkich związkach
Miłość i seksualność
Sprawy planetarne
Przepowiednie
Różne
O tej witrynie

Pytanie: Czytam na jednej z witryn, że często spotykamy ludzi atrakcyjnych fizycznie, emocjonalnie, duchowo albo intelektualnie, ponieważ być może mamy karmę do zrównoważenia z tą osobą. Czy ktoś, kto bardzo rzadko czuje poziom przyciągania wystarczający do zawarcia znajomości, słusznie zakłada, że już zrównoważył całą karmę z tymi ludźmi, czy tylko jest wybredny?


UWAGA: Odpowiedzi udzielono 19 maja 2007 r. w czasie konferencji Shangra-la w Irlandii.

Odpowiedź Maryi:

Zrównoważenie karmy z innymi ludźmi, moi umiłowani, jest naprawdę możliwe. Ale to niekoniecznie znaczy, że zrównoważyliście całą swoją karmę. Albowiem powinniście poznać prawdę, że 51 procent waszej karmy jest karmą, którą macie z innymi ludźmi. Ale kolejne 49 procent to karma, którą macie z sobą.

Czyż Chrystus nie mówił: "Czyńcie innym tak, jak chcielibyście, żeby wam czyniono"? Cóż, moi umiłowani, czy to nie działa w obie strony? Czyńcie sobie, traktujcie siebie tak, jak traktowalibyście innych. I muszę powiedzieć wam, że niektórzy z was traktują siebie o wiele gorzej, niż kiedykolwiek traktowaliby innych. Jesteście o wiele bardziej krytyczni w stosunku do siebie niż w stosunku do innych ludzi. I tak tworzycie karmę z sobą.

Ostrzegłabym was też, że pociąg fizyczny nie jest zawsze powodowany przez karmę -- albo emocjonalne czy duchowe przyciąganie. Gdyż rzeczywiście czasem zdarza się, że spotykacie kogoś, ponieważ bycie z tą osobą jest częścią waszego boskiego planu.

Co do związków karmicznych, moi umiłowani, to w wielu przypadkach -- faktycznie w zdecydowanej większości związków karmicznych -- karma może być zrównoważona szybciej przez niewchodzenie w fizyczne związki niż przez pakowanie się w relacje oparte na karmicznym przyciąganiu. Gdy miesiąc miodowy się skończy, ludzie uświadamiają sobie, że mimo zakochania w drugiej osobie, karma nie została zrównoważona. Z tego, że jesteście w bardziej zaangażowanej formie związku, nie wynika, że możecie po prostu uciec od karmy.

Toteż namawiam was, bardziej dojrzałych duchowo ludzi, do tego, że kiedy poczujecie pociąg fizyczny do innej osoby, nie spieszcie się z wchodzeniem w związek. Mówcie różańce Przebaczenia i Wzniesienia się ponad przeszłość, wkładając waszą przeszłą karmę z tamtą osobą do fioletowego płomienia, byście mogli zrównoważyć jak najwięcej karmy. I wtedy bądźcie otwarci na wasze wewnętrzne wskazówki, by zobaczyć, czy faktycznie potrzebujecie fizycznego związku.

Ponieważ mogę powiedzieć wam, że wielu, wielu duchowych ludzi opóźniło swój rozwój na ścieżce duchowej przez spieszenie się z tworzeniem związków opartych na karmicznym przyciąganiu, co skończyło się powiększeniem karmy, a nie jej zrównoważeniem, tak jak miało być.

Albowiem, moi umiłowani, by zrównoważyć karmę, musicie -- jak mówiliśmy wiele razy -- chcieć poszukać belki w waszym własnym oku. A w związkach karmicznych często zdarza się, że tak skupiacie się na drzazdze w oku waszego partnera, że zapominacie spojrzeć na belkę we własnym oku, pozwalając, żeby wasze ego stworzyło wymówkę, że przypuszczalnie nie możecie tego zrobić albo że nie musicie tego robić, dopóki ta druga osoba się nie zmieni. Bowiem wasze ego zawsze powie, że winna jest druga osoba.

Ale muszę powiedzieć wam prawdę, że wasz duchowy postęp nie może nigdy, przenigdy być ograniczony przez psychologię albo zachowanie innej osoby. Wasz osobisty rozwój może być ograniczony tylko przez WASZĄ psychologię i zachowanie. I dlatego wasz postęp na ścieżce duchowej w żaden sposób, nigdy -- i mam na myśli PRZENIGDY -- nie zależy od zmienienia się innej osoby. To tylko zależy od waszej własnej chęci zmienienia się.

Więc, moi umiłowani, starajcie się o tę zmianę. Jeżeli znajdujecie się w trudnych związkach, idźcie za ponadczasową radą Jezusa -- starajcie się naprzód o królestwo Boga i Jego sprawiedliwość, czyli starajcie się najpierw usunąć belkę z własnego oka i podnieść waszą świadomość. A wtedy wszystkie inne rzeczy będą wam dodane, czyli że albo wasz partner i wasze stosunki się zmienią, albo wy zmienicie swego partnera i stworzycie nowy związek, być może nawet wewnętrzny związek z waszą własną wyższą istotą -- i będziecie z tego stanu zadowoleni, i w pokoju.

Widzicie, moi umiłowani, kiedy zawsze staracie się zmienić siebie, to zawsze będziecie wzrastać. I nie ma znaczenia, czy druga osoba wzrasta czy nie. To jest sprawa jej wolnej woli. Natomiast gdy wierzycie, że wasz postęp zależy od waszego partnera, to wtedy z waszego partnera robicie swego Boga. I wtedy stawiacie tego fałszywego boga nad prawdziwym Bogiem.

Albowiem, moi umiłowani, gdzie jest prawdziwy Bóg? Cóż, prawdziwy Bóg jest w swoim królestwie. A gdzie jest to królestwo? Wewnątrz was -- nie wewnątrz waszego partnera. Moi umiłowani, WASZE królestwo Boże jest wewnątrz WAS. Królestwa innych ludzi są wewnątrz nich. I dlatego możecie znaleźć to królestwo niezależnie od kogokolwiek innego.

 

Copyright © 2007 by Kim Michaels