PYTANIA:

Pytania o Boga
Królestwo duchowe
Pytania Jezusa
Tożsamość Jezusa
Życie Jezusa
Nauki Jezusa
Jezus dziś
Wczesne chrześcijaństwo
Współczesne chrześcijaństwo
Fakty biblijne i ich interpretacje
Tradycyjne nauki duchowe
Współczesne nauki duchowe
Duchowi nauczyciele przeszłości
Nowi nauczyciele duchowi
Progresywne objawienie i channeling
Ogólnie o religii
Praktyki religijne
Dobro i zło
Dusza
Ogólnie o psychologii
Uzdrawianie problemów psychologicznych
Ogólnie o rozwoju duchowym
Posługiwanie się narzędziami duchowymi
Chodzenie ścieżką duchową (ogólnie)
Ścieżka do Chrystusostwa
Przezwyciężanie ego
Życie praktyczne
Ogólnie o ludzkich związkach
Miłość i seksualność
Sprawy planetarne
Przepowiednie
Różne
O tej witrynie

Pytanie: Kochany Panie Jezusie, czy mógłbyś wyjaśnić cel mówienia mantr? Jestem teraz w procesie próby przeindoktrynowania siebie z tradycyjnego chrześcijaństwa. Ponieważ tradycyjne chrześcijaństwo uczy, że mówienie mantr pochodzi "od diabła", to chciałbym znać prawdę o tej praktyce i czy naprawdę pomaga ona w duchowym wzroście.
Ciekawy poszukiwacz prawdy


Odpowiedź Jezusa:

Jak wyjaśniałem w książkach "Chrystus rodzi się w tobie" i "Wewnętrzna ścieżka światła", celem mówienia mantr, afirmacji lub dekretów jest inwokowanie duchowego światła i przyciągnięcie go do swego osobistego pola energetycznego lub energetycznego pola planety. Możesz pokierować duchowym światłem tak, by utworzyło tarczę energii o wysokiej częstotliwości wokół twego pola, żeby dać ci duchową ochronę. Lub możesz inwokować duchowe światło, żeby przetransformować negatywną energię do wyższej wibracji. Ponieważ przywołujesz duchowe światło, stosownym jest powiedzieć mantrę więcej niż jeden raz.

Jak wyjaśniłem w książce "Tajemne przyjście Chrystusa", ortodoksyjne chrześcijaństwo zostało złapane w pułapkę opartego na strachu podejścia do religii. To podejście jest w bezpośredniej opozycji do podejścia opartego na miłości, którego uczyłem i które demonstrowałem. Jednym ze skutków tego opartego na strachu podejścia jest to, że wielu chrześcijan ma tendencję do oznakowania wszystkiego, co jest różne od tradycyjnych praktyk chrześcijańskich, jako pochodzące z diabła. To dzieje się praktycznie automatycznie i większość chrześcijan nie troszczy się o właściwe zbadanie sprawy, zanim przypiszą ją działaniu diabła.

Jeśli przyjrzysz się chrześcijaństwu, to zobaczysz, że ma ono długą tradycję używania mocy słowa mówionego. Ty sam używasz słowa mówionego, by inwokować duchową energię, kiedy mówisz Ojcze nasz, odmawiasz różaniec lub śpiewasz chrześcijańskie pieśni. Tak samo dzieje się w chorale gregoriańskim, czytaniu Pisma świętego na głos lub podczas recytacji innych chrześcijańskich modlitw i rytuałów.

Ta procedura używana przez chrześcijan zasadniczo nie różni się od metod stosowanych przez wiele innych religii, w których ludzie stosują mówienie mantr lub afirmacji. Całkowicie niefortunne jest, że ortodoksyjni chrześcijanie nazwali modlitwy lub afirmacje używane przez inne religie mantrami i zaliczyli wszystkie mantry do sprawek diabła. Takie oparte na strachu podejście jest ograniczone i nie ma jakiejkolwiek konstruktywnej wartości.

Nie mówię, że wszystkie mantry są dobre. Są z pewnością mantry, które wywierają negatywny efekt, i dlatego można o nich powiedzieć, że pochodzą od diabła. Tym niemniej nazwanie wszystkich mantr lub technik mówienia mantr sprawką diabła jest po prostu niewłaściwe.

Jedną z głównych cech osobistego Chrystusostwa jest zdolność rozróżniania pomiędzy tym, co pochodzi od Boga, a tym, co od Boga nie pochodzi. Jeśli uzyskasz stan Chrystusowy, to będziesz miał zdolność rozróżniania, która zaczyna się jako intuicja. Jednakże faktem jest, że uczysz się jedynie przez działanie. Zdolność Chrystusowego rozróżniania możesz wykształcić tylko poprzez ćwiczenie swej zdolności do rozróżniania, nawet jeśli nie jest to dokładnie jasne.

Nieszczęśliwym efektem podejścia do religii opartego na strachu jest to, że ludzie obawiają się ćwiczyć swe zdolności intuicyjne. Dotarli do stanu świadomości, w którym wierzą, że jeśli popełnią błąd, to pójdą do piekła. Łatwo wpadają w stan umysłu oparty na czarno-białej perspektywie, na traktowaniu swego rozwoju duchowego w kategoriach wszystko-albo-nic. Wierzą, że unikanie błędów jest tak ważne, iż lepiej jest nie próbować wcale. Choć oczywistym faktem jest to, że jeśli nie spróbujesz, to nigdy nie rozwiniesz zdolności rozróżnienia tego, co jest prawdą, a co błędem.

Wyobraź sobie, że masz dziecko, które tak boi się upaść, że nawet nie śmie próbować chodzić. Żadne dziecko nie nauczyło się chodzić bez eksperymentowania, a w tym eksperymentowaniu nieuchronnie będzie upadać. Jeśli dziecko odmówi eksperymentowania, nigdy nie nauczy się chodzić. Niestety, to właśnie zdarza się wielu chrześcijanom, którzy mają oparte na strachu podejście do religii. Odmawiając użycia swych intuicyjnych zdolności do rozróżnienia tego, co jest prawdą, a co kłamstwem, uniemożliwiają sobie rozwinięcie tych zdolności. Dlatego zaczynają wierzyć, że oni sami nie mogą poznać prawdy, więc powinni pozwolić, by jakiś autorytet kościelny zrobił to, myśląc za nich. To często wstrzymuje duchowy rozwój tych ludzi i ogranicza ich do pewnego poziomu świadomości. Pozostaną na tym poziomie świadomości, aż zdecydują się wziąć na siebie ryzyko ćwiczenia swego rozróżniania, nawet jeśli nie jest ono perfekcyjne.

Jeśli zajrzysz do Pisma świętego, to zobaczysz, że często moim uczniom udzielałem reprymendy za zbyt mało wiary lub zbyt mało zrozumienia. Jednakże nie odrzucałem uczniów, bo nie byli doskonali. Kontynuowałem pracę z nimi, żeby pomóc im wzrastać, i to jest to, co każdy duchowy nauczyciel będzie robić. Żaden duchowy nauczyciel nie wymaga, by uczeń stał się natychmiast doskonały. Realnym wymaganiem jest, by uczeń był chętny spróbować i próbował. Jak długo uczeń nie przestaje próbować i nie nieruchomieje, tak długo spełnia warunki bycia na duchowej ścieżce prowadzącej do Boga.

Jeśli nie jesteś chętny, by próbować, nie jesteś chętny, by otworzyć swój umysł na nowe idee, wtedy zasadniczo odwracasz się od Boga i ode mnie. Wielu chrześcijan siedzi w swych kościołach i czuje się bardziej świętymi od innych ludzi. Ale powiadam, że są oni niedostępni dla mnie i dla każdego innego nauczyciela duchowego. Zbudowali ściany wokół swoich umysłów, które uniemożliwiają ich duchowy rozwój. Oddałem swe życie, by przynieść nauki, które uwolniłyby ludzi z niewoli. Czy myślisz, że jestem szczęśliwy z faktu, że tak wielu tradycyjnych chrześcijan używa mojej nauki, by wznosić ściany więzienia wokół swych umysłów?


Copyright © 2003 by Kim Michaels