PYTANIA:

Pytania o Boga
Królestwo duchowe
Pytania Jezusa
Tożsamość Jezusa
Życie Jezusa
Nauki Jezusa
Jezus dziś
Wczesne chrześcijaństwo
Współczesne chrześcijaństwo
Fakty biblijne i ich interpretacje
Tradycyjne nauki duchowe
Współczesne nauki duchowe
Duchowi nauczyciele przeszłości
Nowi nauczyciele duchowi
Progresywne objawienie i channeling
Ogólnie o religii
Praktyki religijne
Dobro i zło
Dusza
Ogólnie o psychologii
Uzdrawianie problemów psychologicznych
Ogólnie o rozwoju duchowym
Posługiwanie się narzędziami duchowymi
Chodzenie ścieżką duchową
Przezwyciężanie ego
Życie praktyczne
Ogólnie o ludzkich związkach
Miłość i seksualność
Sprawy planetarne
Przepowiednie
Różne
O tej witrynie

Pytanie: Chcę zapytać, czy mistrzowie mają coś do powiedzenia o pisarzu A.P. Adamsie. W Internecie jest mnóstwo materiału o uniwersalnym zbawieniu. Przyzwyczaiłam się być chrześcijanką i jego książki bardzo mi pomogły przy wychodzeniu z fundamentalistycznego chrześcijaństwa. Czy mogę pokazywać te książki innym chrześcijanom, by pomóc im wyjść poza tradycyjne chrześcijaństwo, ponieważ gdy mówię o mistrzach, nie chcą o tym słuchać?


UWAGA: Odpowiedzi udzielono 19 maja 2007 r. w czasie konferencji Shangra-la w Irlandii.

Odpowiedź Jezusa:

Jednym z najlepszych sposobów pomagania innym ludziom jest dzielenie się z nimi tym, co pomogło wam. Dlatego oczywiście, jeśli coś pomogło ci wznieść się na wyższy poziom zrozumienia ścieżki duchowej, to możesz podzielić się tym, jeśli czujesz, że to im pomoże. To dotyczy nie tylko tego konkretnego pisarza, ale i wielu innych.

Umiłowani, nie chcę przez to powiedzieć, że nie mogła was zainspirować jakaś nauka niekoniecznie przekazana przez Wniebowstąpiony Zastęp. Widzicie, umiłowani, ważne jest, by nie być czarno-białym, by nie bać się duchowych nauk i nie wpadać w świadomość, że wszystko poza naszą religią jest fałszywe albo dziełem diabła. Z drugiej strony, ważne jest też, by nie popaść w drugą skrajność mówienia, że każda nauka jest dobra lub że wszystko, co wam pomaga, jest ok. Przekazałem wam nauki o fałszywych nauczycielach i zachęcam, byście je przestudiowali.

Chodzi więc o to, że gdy wzrastacie na ścieżce, to zaczynacie zważać na to, jak polecacie innym jakieś nauki. Innymi słowy, nie musicie rekomendować pewnej nauki innym, jeśli zrozumieliście, że to nie jest najwyższa możliwa nauka. Ale z drugiej strony, możecie polecić naukę przez powiedzenie, jak ona pomogła wam wznieść się wyżej, a potem pozwolić ludziom zrozumieć, że wy także uświadomiliście sobie, iż istnieje nauka jeszcze wyższa. I ludzie mogą zechcieć zachować tę wiadomość w umyśle, gdy będą wzrastać na swojej ścieżce.

Dodam też, że musicie uważać, by nie wpaść w taki stan świadomości, by mówić, że jeśli ludzie nie chcą słyszeć o wniebowstąpionych mistrzach, to nie powinniście o nich mówić albo poszukać nauki bardziej dla nich strawnej. Albowiem, umiłowani, można opisać innym ludziom etapy, przez które przechodzicie. Więc można im powiedzieć, że na pewnym etapie mojej ścieżki pomogła mi pewna konkretna nauka. Ważne, byście nie przemawiali poniżej poziomu świadomości, na którym jesteście teraz.

Chodzi o to, że jest delikatna równowaga między nieprzekazywaniem ludziom zbyt wiele a popadnięciem w drugą skrajność i przekazywania zbyt mało. Gdyż waszą rolą nie jest dogadzanie ludziom, ale wezwanie ich -- rzucenie wyzwania -- by poszli wyżej. Więc znów trzeba znaleźć środkową drogę. I jak zwykle są dwie skrajności, gdzie często widzimy, jak początkujący na ścieżce stają się tak entuzjastyczni, że przekazują ludziom więcej informacji, niż oni są w stanie przyswoić, próbując zmusić ludzi do zrobienia na ścieżce od razu wielu kroków. I mamy przeciwną skrajność w postaci ludzi, którzy są tak przejęci chęcią nieprzeszkadzania innym lub nieprowokowania ich, że dają im zbyt mało. Dlatego nie dają im zrównoważonej sposobności, której oni potrzebują, by pójść wyżej.

Zatem to jest indywidualna ścieżka -- dla was i dla innych osób. Musicie zharmonizować się z drugą osobą. W pewnym momencie ścieżki będziecie wiedzieć intuicyjnie, co dać drugiej osobie. Ale aby dojść do tego punktu, umiłowani, musicie skorzystać z rady w sprawie przezwyciężenia waszych oczekiwań i warunków -- byście nie wyrobili sobie z góry przekonań, co inni ludzie mogą znieść, a czego nie. Więc nie zakładacie z góry: "O, nie chcę im powiedzieć czegoś, czego nie chcieliby usłyszeć. Nie chcę im przeszkadzać albo ich prowokować".

Musicie dojść do takiego stanu, kiedy będziecie zachowywać wewnętrzny pokój bez względu na reakcje innych ludzi. I kiedy nie będziecie działać pod wpływem opinii wytworzonych przez zewnętrzny umysł, lecz będziecie płynąć z Duchem i mówić to, do czego zostaniecie skłonieni w konkretnej sytuacji. Gdyż, zaiste, wasze Chrystusowe ja wie, co druga osoba powinna usłyszeć, aby zrobić następny krok. A kiedy będziecie potrafili odsunąć swój zewnętrzny umysł i przezwyciężyć jego uwarunkowania, wtedy będziecie mogli być czystszym narzędziem do dawania ludziom dokładnie tego, czego potrzebują, by zrobić ten następny krok.

Gdyż, umiłowani, po co mówić ludziom o ścieżce duchowej, jeśli zostawiacie ich na tym samym poziomie świadomości, na którym się z nimi spotkaliście? Celem jest dać im coś, co zachęci ich do pójścia wyżej.

Dodane 2 września 2007 r.:

W XIX w. Wniebowstąpiony Zastęp zainspirował kilka osób koncepcją uniwersalnego zbawienia. Niektórzy myśleli, że ponieważ każda dusza pochodzi od Boga, to musi wrócić do Boga. Jednakże nie to mieliśmy na myśli.

Przekazanie tej koncepcji miało być przeciwwagą dla nadmiernego podkreślania przez kilka dużych kościołów chrześcijańskich własnej wyłączności -- że tylko członkowie naszego kościoła będą zbawieni, a reszta spali się w piekle. Takie podejście ze strony chrześcijaństwa było w dużej mierze reakcją na rosnącą popularność nauki i materializmu. Kiedy kościoły chrześcijańskie zdały sobie sprawę z tego, że ich wpływ na umysły ludzi maleje, to poczuły się zagrożone i zareagowały zastraszaniem ludzi, że jeśli bezkrytycznie nie zaakceptują doktryny chrześcijańskiej, to pójdą do piekła.

Wiedzieliśmy, że taka reakcja tylko pogłębi rozdźwięk miedzy nauką a religią, i próbowaliśmy przeciwdziałać temu, proponując bardziej uniwersalne podejście do zbawienia. Chcieliśmy ludziom uzmysłowić, że zbawienie nie jest skutkiem spełnienia zewnętrznych kryteriów, takich jak: członkostwo w pewnym kościele, bycie ochrzczonym lub uznanie mnie za swego Pana i Zbawiciela. W istocie wasze zbawienie zależy od waszego stanu świadomości, co oznacza, że chodzi o wewnętrzne kryteria niezależnie od waszej zewnętrznej przynależności religijnej -- lub jej braku.

Interpretacja, że ponieważ wszystkie dusze pochodzą od Boga, to wszystkie muszą do Niego powrócić, jest w istocie przekształceniem koncepcji uniwersalnego zbawienia z fundamentalistycznego zapatrywania, że tylko członkowie jednego kościoła będą zbawieni, w przeciwległą dualistyczną skrajność. To krańcowa próba ustanowienia zewnętrznego kryterium zbawienia -- ponieważ zostałeś stworzony przez Boga, to MUSISZ być zbawiony. Gdyby tak było, to zaprzeczałoby to wolnej woli. Jeśli nie możesz odmówić zbawienia -- powrotu do królestwa Bożego -- to tak naprawdę nie masz wolnej woli.

Więc choć jest nieco prawdy w koncepcji uniwersalnego zbawienia, to rzeczywisty obraz jest o wiele bardziej złożony. Najbardziej szczegółowo jest to opisane w książce Maitrei, która jasno wyjaśnia wagę wolnej woli i co to znaczy, że dusza może postanowić nie być zbawioną.

Krótkie wyjaśnienie jest takie, że wszelka energia pochodzi od Boga i z pewnością powróci do Boga, gdy dana sfera (świat) wniebowstąpi. Jednak to, co większość ludzi nazywa duszą, jest istotą obdarzoną wolną wolą, więc ta istota może postanowić iść w przeciwnym kierunku niż proces wznoszenia się sfery. W krańcowym przypadku, ponieważ we wszechświecie materialnym wszystko musi mieć limit czasu, dusza może wyczerpać swe szanse, i dlatego świadomość duszy zostanie rozpuszczona w drugiej śmierci. Energie, które tworzyły duszę, zostaną oczyszczone i zwrócone do źródła, ale świadomość i pamięci duszy zostaną wymazane, jak gdyby nigdy nie istniały.

Obecność JAM JEST i Świadome TY nie zostaną rozpuszczone, choć zostaną "zresetowane" do swego pierwotnego stanu, co oznacza, że ten potok życia nie będzie mógł opierać się na swych poprzednich doświadczeniach i zacznie od początku. Coś podobnego robicie z komputerem przez ponowną instalację systemu operacyjnego i sformatowanie twardego dysku.

Więc można powiedzieć, że Świadome Ty na pewno powróci do Boga, ale zamiarem Boga, kiedy tworzył ten potok życia, nie było to, by powrócił on przez oczyszczenie do swego pierwotnego stanu. Bóg chciał, by potok życia pomnożył swe talenty i przez to powrócił jako coś WIĘCEJ, niż został stworzony, by być.

 

Copyright © 2007 by Kim Michaels