PYTANIA:

Pytania o Boga
Królestwo duchowe
Pytania Jezusa
Tożsamość Jezusa
Życie Jezusa
Nauki Jezusa
Jezus dziś
Wczesne chrześcijaństwo
Współczesne chrześcijaństwo
Fakty biblijne i ich interpretacje
Tradycyjne nauki duchowe
Współczesne nauki duchowe
Duchowi nauczyciele przeszłości
Nowi nauczyciele duchowi
Progresywne objawienie i channeling
Ogólnie o religii
Praktyki religijne
Dobro i zło
Dusza
Ogólnie o psychologii
Uzdrawianie problemów psychologicznych
Ogólnie o rozwoju duchowym
Posługiwanie się narzędziami duchowymi
Chodzenie ścieżką duchową (ogólnie)
Ścieżka do Chrystusostwa
Przezwyciężanie ego
Życie praktyczne
Ogólnie o ludzkich związkach
Miłość i seksualność
Sprawy planetarne
Przepowiednie
Różne
O tej witrynie

Pytanie: Słyszałem dwie wersje tego, co powiedziałeś na krzyżu. Jedna to: "Czemuś mnie opuścił?". A druga, że to nie było tak. Która jest prawidłowa? Jeśli to powiedziałeś, to dlaczego? A jeśli tego nie powiedziałeś, to co?


Odpowiedź Jezusa:

Tak naprawdę wypowiedziałem słowa bardzo podobne do biblijnego cytatu: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?". Niektórym trudno zaakceptować, że mogłem poczuć się opuszczony przez Boga. Uwierzyli, że byłem jedynym Synem Boga albo że byłem wcielonym Bogiem i dlatego powinienem być doskonały. Gdybym był wcielonym Bogiem, jak mógłbym czuć, że opuściłem siebie? Gdybym był jedynym Synem Boga, a zatem doskonały, jak to możliwe, bym poczuł, że Ojciec mnie opuścił.

Te idee bazują na braku zrozumienia mojej prawdziwej misji. Ja nie przyszedłem na Ziemię, by zademonstrować, że Bóg jest doskonały, a ludzkie istoty niedoskonałe (dlaczego demonstrować oczywiste?). Przyszedłem zademonstrować ścieżkę, dzięki której niedoskonała ludzka istota może się wznieść do doskonałej świadomości Chrystusowej.

Cały przebieg mojego życia i ukrzyżowania ma być symboliczną ilustracją procesu wznoszenia się z niskiego stanu świadomość do świadomości Chrystusowej. Integralną częścią tego procesu, jak wyjaśniam za pomocą tej witryny (zobacz ten dział), jest to, że musisz zostawić swoje fałszywe poczucie tożsamości śmiertelnej ludzkiej istoty i zaakceptować nowe poczucie tożsamości syna lub córki Boga.

Gdy zaczynasz iść ścieżką duchową, stopniowo zaczynasz budować poczucie kontaktu ze swym Chrystusowym ja. Poprzez Chrystusowe ja zyskujesz również kontakt z niebiańskimi istotami, członkami Wniebowstąpionego Zastępu, którzy służą, by wspierać cię na twej ścieżce duchowej. Podczas tego procesu łatwo jest zacząć polegać na tych nauczycielach i odbierać ich jako coś, co się należy. To niekoniecznie jest niewłaściwe, lecz w końcu dusza musi być zdolna poczynić ostatnie kroki na ścieżce bez żadnej pomocy z jakiegokolwiek źródła poza sobą.

Podstawowym prawem tego wszechświata jest Prawo Wolnej Woli. By w pełni wyjść z niższej świadomości i wstąpić do królestwa Nieba, które jest świadomością Chrystusową, musisz podjąć kompletnie dobrowolną decyzję, by zrobić ten ostatni krok. By zrobić ten ostatni krok, musisz zostawić wszelkie przywiązania do niższego stanu świadomości i rzeczy tego świata.

Twoi duchowi nauczyciele mogą cię bardzo wspierać na ścieżce, niosąc oświecenie i wsparcie, lecz oni nie mogą podjąć decyzji za ciebie i nie podejmą jej. Ty jesteś tym, który musi wybrać, i musisz to zrobić samodzielnie.

Moje życie i ukrzyżowanie było ilustracją tej ścieżki. Zrozumiesz, że ja miałem kontakt nie tylko z moim Ojcem z nieba, lecz również z wniebowstąpionymi istotami. Ciągle na tym się opierałem i ciągle czułem, że Ojciec odpowie na każdą moją modlitwę. Jednak na ścieżce duchowej istnieje zawsze ryzyko, że narzędzie, które jest przeznaczone do tego, by uwolnić duszę, może stać się kulą u nogi, wstrzymującą marsz duszy.

Zawsze jest ryzyko, że dusza może stać się uzależniona od narzędzia poza sobą (zewnętrznego nauczyciela) zamiast od narzędzia wewnątrz siebie (Chrystusowego ja). Dlatego też w końcu każda dusza musi zmierzyć się z ostateczną inicjacją. Ta inicjacja jest często nazywana nocą duszy, ale technicznie powinna być nazywana nocą ducha. Dusza może otrzymać wiele pomocy z zewnątrz na ścieżce, lecz w końcu musi zrobić ostatni krok samodzielnie. Innymi słowy, kiedy dusza przechodzi ostateczną inicjację, wszelka pomoc z zewnątrz zostaje wycofana.

Dlatego dusza dosłownie czuje, że Bóg ją opuścił. Moje wołanie na krzyżu było po prostu wypowiedzeniem tego, co moja dusza poczuła w tym momencie. Nie tylko to, że bezradnie wisiałem na krzyżu, zawieszony tam przez siły tego świata, ale i to, że nagle poczułem się samotny, pozostawiony przez siły Niebios.

Kiedy zrozumiesz, że ta inicjacja jest integralną częścią ścieżki, nie musisz być nią przerażony. Kiedy zrozumiesz, co cię czeka, możesz się do tego przygotować. Prosty fakt jest taki, że musisz postanowić zrobić ten ostatni krok samodzielnie. Jak możesz zrobić ten ostatni krok? Kluczem jest zrozumieć, o co chodzi na ścieżce duchowej.

Kiedy twoja dusza stworzyła fałszywe poczucie tożsamości jako istoty odseparowanej od Boga, zaczęła ugruntowywać ideę, że działa sama, że jest wykonawcą. Gdy dusza wzrasta na ścieżce duchowej, zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest odseparowana od Boga i dlatego też tak naprawdę sama nic nie może zrobić. Dusza ma wolną wolę i może działać, lecz działa, używając Bożej energii. To jest wyrażone w moim powiedzeniu: "Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam".

Ostatnią inicjacją ścieżki jest ostateczne i pełne porzucenie iluzji, że dusza może działać bez Boga. To wymaga od duszy porzucenia iluzji, że Bóg jest w jakiś sposób poza nią czy odseparowany od niej samej. Weź pod uwagę moją posługę. Mówiłem o moim Ojcu w niebie. Oczywiście, kiedy widzisz Boga gdzieś w niebie, widzisz Boga będącego poza tobą. To jest ostatnia iluzja, którą musisz porzucić, zanim wejdziesz do królestwa niebieskiego. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteś oddzielony od Boga, dlatego że jesteś indywidualizacją Boga.

Zauważ, co mi się przydarzyło na krzyżu. Do tego momentu mocno wierzyłem w Ojca i polegałem na moim Ojcu w niebie. Nagle to wsparcie zostało wycofane i z początku moja dusza poczuła się zdezorientowana i opuszczona. To dlatego krzyknąłem w męce. Potem podążyłem rozpędem, który budowałem podczas mojej całej misji wycofywania się z rzeczy tego świata i zmierzania do najgłębszych obszarów mojej duszy.

Tam w końcu rozpoznałem iluzję, która sprawia, że ludzie myślą, iż jakoś mogliby być oddzieleni od Boga. Zrozumiałem, że idea, iż Bóg w jakiś sposób mógłby być poza mną, jest zasadniczą iluzją tego świata. Kiedy przejrzałem tę ostateczną iluzję, to, tak jak opisuje Pismo, wyzionąłem, oddałem ducha. To, co tak naprawdę oddałem, było moim fałszywym poczuciem tożsamości oddzielonym od Boga, różniącym się od Boga.

Niefortunnym skutkiem bałwochwalstwa, jakie zostało zbudowane wokół mojej osoby przez te ostatnie 2 000 lat, jest to, że tak niewiele osób może postrzegać mnie jako przykład. Dlatego nie udało im się dostrzec, że moja misja, łącznie z ukrzyżowaniem, miała zilustrować ścieżkę, którą oni też muszą przejść. Całym moim celem przemawiania w tej epoce jest pomagać ludziom spojrzeć poza tę iluzję i naprawdę dostrzec znaczenie mojego przykazania: "Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę". Jeśli naprawdę mnie miłujesz, idź moimi śladami. Bądź gotów iść ścieżką, którą ja szedłem.

Weź pod uwagę moje powiedzenie: "Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa". Prawdziwe znaczenie jest takie, że ten, kto chce stracić swe fałszywe poczucie tożsamości jako śmiertelnej istoty odseparowanej od Boga, odnajdzie prawdziwe życie Chrystusowej świadomości.

Proszę, zauważ, że nie mówię tutaj, iż każdy powinien dosłownie być przybity do drewnianego krzyża tak jak ja. Ponownie, zewnętrzne wydarzenia ukrzyżowania były symbolem wewnętrznej, duchowej ścieżki. Choć gdy dusza przyodziewa osobistą Chrystusowość, przechodzi przez proces potępienia ze strony sił tego świata. Kluczem do skutecznego ukończenia tego duchowego ukrzyżowania jest oddać swoje śmiertelne poczucie tożsamości i wszelkie przywiązania, które mu towarzyszą.

Pozwól mi również powiedzieć, że nie musisz umrzeć fizycznie, by uzyskać swą Chrystusowość. Moja śmierć na krzyżu była symbolem śmierci niższej tożsamości, fałszywego poczucia tożsamości, ludzkiego ego. Idealnie, dusza powinna być gotowa pozwolić na to, by jej ego umarło, tak by ona mogła osiągnąć Chrystusowość, kiedy wciąż jeszcze jest w ciele fizycznym. Innymi słowy, nie musisz umrzeć, by stać się Chrystusem. Lecz musisz być gotów umrzeć, w znaczeniu: gotów zostawić wszystkie przywiązania do rzeczy tego świata.

 

Copyright © 2003 by Kim Michaels