Na tej stronie:

Kim Michaels

Jak i dlaczego stworzono tę witrynę

Rozumiem, że moglibyście zapytać, kim jestem i jaką osobą jestem. Jednak mam nadzieję, że nie skupicie waszej uwagi na posłańcu. Proszę, nie pozwólcie, by posłaniec przesłonił posłanie i, proszę, nie pozwólcie, by zewnętrzne posłanie zakryło duchową istotę, która przekazała posłanie. Ważny jest Jezus i wasz osobisty związek z Jezusem. W tym kontekście ja naprawdę jestem bez znaczenia.

Chciałbym odpowiedzieć na następujące pytanie: "Jak to się dzieje, że ktoś jest chętny stworzyć witrynę i twierdzić, że jej zawartości pochodzi od prawdziwego Jezusa Chrystusa?".

Jestem pewien, że zdacie sobie sprawę z tego, iż takie stwierdzenie natychmiast skieruje na tę osobę uwagę przynajmniej dwóch grup ludzi. Jedna grupa to ortodoksyjni chrześcijanie, którzy czują, że mają monopol na Chrystusa, a może nawet na Boga. Dla tych ludzi osoba, która twierdzi, że jest posłańcem Jezusa Chrystusa, jest winna bluźnierstwa. Inna grupa ludzi to sceptycy i naukowi materialiści, którzy czują, że mają monopol na wszechświat materialny i że nie ma nic poza tym wszechświatem. Dla tych ludzi osoba, która twierdzi, że jest posłańcem Jezusa Chrystusa, jest po prostu obłąkana. Dlaczego podjąłem ryzyko bycia uznanym za bluźniercę, obłąkańca albo obu?

Jeżeli pomyślicie o tym, to pewnie zrozumiecie, że do stworzenia takiej witryny potrzebny jest ktoś, kto osiągnął pewną wewnętrzną pewność i pokój wewnętrzny. Musicie nie zważać na zewnętrzne reakcje. Po prostu robicie to, co robicie, jako naturalne przedłużenie tego, kim jesteście. Jak ja osobiście osiągnąłem ten poziom? Pozwólcie, że krótko o tym powiem.

Urodziłem się w Danii w 1957 r. Z zewnętrznej perspektywy miałem bardzo łatwe i harmonijne dzieciństwo. Miałem cudownych rodziców i w dzieciństwie nie miałem żadnych traumatycznych przeżyć. Jednak z wewnętrznej perspektywy miałem trudne dzieciństwo.

Odkąd tylko pamiętam, wyczuwałem, że była boska obecność, boska istota, która była zawsze ze mną. Nie widziałem tej obecności i nie słyszałem głosów. Po prostu wyczuwałem tę obecność wokół mnie. Jednak ta wrażliwość również uświadomiła mi, że wokół mnie były ciemne siły i ciemne istoty. Wiedziałem, że te istoty nie mogły mi naprawdę zaszkodzić, ale ponieważ nie rozumiałem, co się działo, to jeszcze bałem się tych istot i sił. Dlatego na moim dzieciństwie głęboko zaważyło to, że jestem wrażliwy zarówno na światło, jak i ciemność.

Pewnego roku moja rodzina odwiedziła odkopany średniowieczny klasztor. Gdy tam byłem i patrzyłem na znalezione tam mnóstwo szkieletów, wyczułem bardzo ciemną energię. Z tego doświadczenia wyniosłem głęboki strach przed duchami i szkieletami. Przez kilka miesięcy dosłownie trząsłem się, kiedy widziałem zdjęcie czaszki albo szkieletu. Strach nieco się zmniejszył, ale był ze mną przez lata.

W wieku 12 lat postanowiłem przezwyciężyć ten strach. W mojej szkole był magazyn bez okien, a w nim kolekcja szkolnych okazów, wypychanych zwierząt i szkieletów. Czasami w okresie wakacji pozwalano nam tam wchodzić.

Pewnego dnia postanowiłem to zrobić. Gdy nauczyciel kazał nam wyjść z klasy, schowałem się za szafką. Nauczyciel zamknął na klucz drzwi i wyłączył światło od zewnątrz. Byłem teraz zamknięty na klucz w pokoju, w którym była całkowita ciemność i szkielet. Poruszałem się po klasie, posuwając się po omacku do szkieletu. Stanąłem tam na chwilę i wtedy poczułem się tak, jak gdyby podniesiono ze mnie wielki ciężar. Mój strach przed duchami i szkieletami zniknął.

To doświadczenie nauczyło mnie ważnej lekcji. W rzeczywistości cały strach oparty jest na złudzeniu. Strach osłabia nas w ten sposób, że boimy się bliżej przyjrzeć temu strachowi. Dlatego nie widzimy, że strach wyrasta z iluzji. Ponieważ mamy wolną wolę, Bóg nie może zabrać tego strachu od nas. Musimy świadomie spojrzeć na strach, uświadomić sobie, że strach jest oparty na iluzji, i postanowić puścić tę decyzję, która spowodowała, że uwierzyliśmy w tę iluzję. Gdybym nie nauczył się tej lekcji, to nigdy nie rozwinąłbym odwagi, by opublikować tę witrynę.

Ponieważ zawsze wyczuwałem obecność boskiej istoty wokół siebie, to byłem bardzo duchowym dzieckiem. Jednak nie miałem żadnego odniesienia do tej duchowości. Moi rodzice nie byli religijni i rzadko chodzili do kościoła. Dania ma luterański kościół państwowy, ale zupełnie nie zdołałem zobaczyć jakiegokolwiek rodzaju duchowości w tym kościele i jego wersji chrześcijaństwa.

Zdecydowałem się pójść za tradycją i przyjąć bierzmowanie w kościele. Dwa razy w tygodniu miejscowy pastor przychodził do naszej klasy i uczył nas o Ewangeliach. Nauczyciel sam wydawał się nie mieć żadnego duchowego zrozumienie tajemnic Chrystusa. Rutynowo nauczał zewnętrznej doktryny, a ja nie widziałem w tym żadnej duchowości. Wiedziałem, że jest coś wartościowego w naukach Jezusa Chrystusa. Jednak nie mogłem tego pojąć moim zewnętrznym umysłem. Po prostu nie czułem żadnego światła w tradycyjnym kościele.

Jako nastolatek byłem niezwykłym dzieckiem. Nie paliłem, nie piłem alkoholu, nie brałem narkotyków, nie słuchałem muzyki rockowej i nie ganiałem za dziewczynami. Dlaczego nie robiłem żadnej z tych rzeczy? Moja wewnętrzna wrażliwość wyraźnie mówiła mi, że te działania pozbawią mnie światła i uczynią bezbronnym wobec ciemnych sił.

Znalezienie ścieżki

W szkole średniej mieliśmy lekcje religii i filozofii. Bardzo cieszyły mnie dyskusje, ale zawsze czułem, że czegoś brakuje. Czułem, że gdybym tylko mógł skupić się na czymś trochę innym, to zobaczyłbym coś poza wszechświatem materialnym. Nie potrafiłem wyjaśnić tego wtedy, ale wiedziałem, że musi być duchowa strona życia, i wiedziałem, że możliwe jest znalezienie głębszego znaczenia.

W wieku 18 lat wyprowadziłem się od rodziców i poszedłem na studia. Pewnego dnia w księgarni poczułem bardzo silne intuicyjne pragnienie kupienia pewnej książki. To była "Autobiografia jogina" napisana przez indyjskiego duchowego nauczyciela o imieniu Paramahansa Yogananda.

Czytając tę książkę, doznałem osobistego objawienia. Po raz pierwszy w życiu świadomie zrozumiałem, dlaczego byłem inny od tylu ludzi wokół mnie. Zdałem sobie sprawę z tego, że jestem duchowym poszukiwaczem.

Moja dusza po prostu nie mogła już być zadowolona ze świata materialnego. Potrzebowałem i chciałem czegoś więcej i wiedziałem, że jest coś więcej. Książka też uprzytomniła mi, że nie jestem jedyny, który czuje w ten sposób. Od tysięcy lat duchowi poszukiwacze szli systematyczną ścieżką prowadzącą do wyższego zrozumienia życia. Odkąd przeczytałem tę książkę, ścieżka duchowa stała się samym centrum mego życia.

Bardzo interesująca rzecz zdarzyła się podczas czytania książki Yoganandy. W książce jest mały odnośnik, który stwierdza, że w roku 553 nauki o reinkarnacji zostały umyślnie usunięte z chrześcijaństwa i zakazane jako herezja. Wtedy nie uważałem się za chrześcijanina. Jednak po przeczytaniu tych słów, poczułem bardzo głęboki wewnętrzny gniew, którego nigdy przedtem nie doświadczyłem. Właśnie ta myśl, że kilku Ojców kościoła umieściło się między mną a Jezusem, napełniła mnie z gniewem. Jak oni mogli ośmielić się decydować, że nie będzie mi wolno wiedzieć czegoś, co Jezus chciał, żebym wiedział? Wzdrygałem się na myśl o tym, a uprzytomnienie sobie, że coś mogło zostać usunięte z oryginalnych nauk Chrystusa, rozpoczęło proces uzdrawiania, który ostatecznie doprowadził do stworzenia tej witryny.

Około roku później znalazłem serię książek napisanych przez Bairda T. Spaldinga "Życie i nauka mistrzów Dalekiego Wschodu". Te książki opisują, jak grupa zachodnich naukowców podróżowała po rejonie Himalajów pod koniec XIX w. Grupa spotkała kilku duchowych mistrzów, którzy wykonali różne cuda i przekazywali nauki duchowe. Kilka razy mistrz duchowy, który nie był w fizycznym wcieleniu, pokazywał się grupie i nauczał ją. Jednym z tych mistrzów był Jezus.

Gdy dorastałem, nigdy nie rozumiałem idei, że syn Boga został zabity przez ludzi, po czym znikł. Zawsze wiedziałem w sercu, że coś nie tak jest z tą historią, jednak jeszcze nie mogłem świadomie wskazać co. Kiedy czytałem książki Spaldinga, nagle zrozumiałem to, co wyczuwałem w moim sercu.

Zawsze wiedziałem, że syn Boga musiał być istotą duchową. Oczywiście, ludzie nie mogą zabić istoty duchowej. Dlatego istota duchowa, którą nazywamy Jezusem Chrystusem, nie mogła zniknąć po ukrzyżowaniu. On musiał być gdzieś żywy. Zadawałem sobie pytanie, dlaczego Jezus przyszedł na ten świat, przekazał nam nauki duchowe i potem nas porzucił. Nigdy nie czułem, że to jest słuszne. Innymi słowy, doświadczałem konfliktu między zewnętrznymi naukami ortodoksyjnego chrześcijaństwa a moją wewnętrzną wiedzą, i ten konflikt spowodował, iż porzuciłem chrześcijaństwo.

Książki Spaldinga uprzytomniły mi, że Jezus nigdy naprawdę nie porzucił ludzkości. Przez wieki Jezus ukazywał się wielu ludziom i próbował przynieść duchowe nauki przez ludzi, którzy byli otwarci na jego wewnętrzną naukę. To był kolejny ważny krok w uzdrowieniu moich stosunków z Jezusem.

Obie wspomniane wyżej książki uświadomiły mi, że istnieje cała hierarchia duchowych istot, które pracują, by zainspirować ludzi do podniesienia ich stanu świadomości. Przez wieki te duchowe istoty przynosiły zewnętrzne nauki w próbie wyjaśnienia prawdziwych wewnętrznych tajemnic. Ta idea natychmiast wydała mi się prawdziwa.

Wkrótce odkryłem, że te wniebowstąpione istoty albo wniebowstąpieni mistrzowie, jak często sami siebie określają, przekazali rozmaite nauki przez wiele różnych organizacji.

Najpierw znalazłem i studiowałem nauki przedstawione przez "Ruch JAM JEST" i "The Summit Lighthouse". Te nauki były bardzo cenne i inspirujące, jednak nigdy nie ograniczałem się do jednej szczególnej organizacji. Przez lata studiowałem szeroki wachlarz nauk duchowych i nadal to robię.

Poznałem też rozmaite techniki duchowe, które pozwoliły mi chronić się przed wszelkimi ciemnymi energiami i transformować negatywną energię. Znacznie łatwiej jest być wrażliwym na światło i ciemność, kiedy się wie, że się ma narzędzia do ochrony przed ciemnością. Nie sądzę, że można osiągnąć maksymalny postęp tylko przez studiowanie. Potrzebujecie jakiegoś rodzaju zewnętrznej techniki dla inwokowania duchowego światła.

Chcę więcej!

Kiedyś we wczesnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku uświadomiłem sobie, że w moich osobistych poszukiwaniach czegoś brakuje. Zdałem sobie sprawę z tego, że prawdziwym celem ścieżki duchowej jest poznanie Boga. Jednak by naprawdę poznać Boga, trzeba zawrzeć pokój z Bogiem. Innymi słowy, trzeba przezwyciężyć fałszywe koncepcje Boga, które przyjęliście podczas waszej podróży w świecie materialnym. Również zdałem sobie sprawę z tego, że wiele z tych fałszywych koncepcji było tak głęboko osadzonych w mojej psychologii, że odkrycie ich wszystkich i rozpuszczenie wymagałoby pewnej pracy.

Zdecydowałem się zainteresować różnymi formami terapii i innymi technikami psychologicznego uzdrawiania i robiłem to przez kilka lat. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w końcu zacząłem czuć, że pojednałem się z moim Bogiem.

W grudniu 2001 r. skończyłem 44 lata. W dniu urodzin byłem w moim biurze i nagle zamilkłem. Na ścianie mam kilka obrazów duchowych mistrzów, łącznie z Jezusem. Popatrzyłem na te obrazy i z wnętrza mojej duszy przyszły słowa podobne do tych:

"Chcę więcej. Wiem, że jesteście prawdziwi, i wiem, że Bóg jest prawdziwy. Studiowałem wasze nauki i stosowałem je od wielu lat. Studiowałem nauki, które przekazaliście przez innych ludzi i posłańców. Chcę więcej. Chcę bezpośredniego obcowania z wami. Chcę bezpośredniej, osobistej relacji z wami, bym nie musiał przechodzić przez kogoś innego. Tego właśnie chcę".

Po wypowiedzeniu tych słów poczułem, że zabrany został ze mnie wielki ciężar. Poczułem wewnętrzny pokój. Niebawem zacząłem doświadczać wewnętrznej łączności, która ostatecznie doprowadziła do stworzenia tej witryny.

Jak powstały te nauki

Od wczesnego dzieciństwa wiedziałem, że chcę być pisarzem. Właściwie wiedziałem, że jestem pisarzem. W Danii opublikowałem trzy książki, liczne artykuły w czasopiśmie i jakąś liczbę artykułów w gazecie. Zawsze chciałem napisać książki o ścieżce duchowej, jednak przez wiele lat po prostu nie byłem gotowy. W roku 1987 przeprowadziłem się do Stanów Zjednoczonych, by w tym kraju podążać moją ścieżką duchową. W ciągu kilku lat napisałem dwie książki na temat pomagania sobie. Jednak nigdy nie próbowałem ich wydawać, ponieważ czułem, że nie były jeszcze takie, jak chciałem.

Po moim apelu o bezpośredni związek z duchowymi mistrzami poczułem się zainspirowany, by podnieść moje pisarstwo na nowy poziom. Na swoim komputerze zainstalowałem oprogramowanie do rozpoznawania mowy i zamiast pisać na klawiaturze, zacząłem mówić do mikrofonu. Oprogramowanie zamienia moje wypowiedziane słowa na tekst, który pojawia się na ekranie. Pisząc w ten sposób, mogę zamknąć oczy i skupić się na sercu.

Od początku poczułem, że mam dużo silniejszy kontakt z moim Chrystusowym ja. W miarę praktykowania takiego sposobu pisania, zacząłem doświadczać nowego poczucia bezpośredniej, wewnętrznej łączności. Przez używanie duchowych technik na podniesienie mego poziom świadomości mogłem otworzyć się na strumień słów, który spływał z wyższej części mojej istoty. Na początku myślałem, że słowa płyną od mojego Chrystusowego ja. W kilku przypadkach słowa rzeczywiście pochodziły od mojego Chrystusowego ja. Jednak teraz wiem, że w wielu przypadkach słowa przychodziły bezpośrednio od Jezusa.

Latem 2002 r. poczułem potrzebę pogłębienia duchowego kontaktu. Zastosowałem duchową technikę dla osiągania wewnętrznego kierownictwa i zapisałem swoje myśli w notatniku. Jezus opisuje bardzo podobną technikę w dziale Narzędzi duchowych.

Przez to ćwiczenie otrzymałem oszałamiające objawienie. Książka Yoganandy uświadomiła mi, że duchowi mistrzowie istnieją i że można mieć osobistego mistrza albo Guru. Byłem pewien, że mam duchowego mistrza, który jest moim osobistym Guru, ale nigdy faktycznie nie wiedziałem, kto nim jest. Przez to duchowe ćwiczenie otrzymałem wiedzę, że moim osobistym mistrzem i sponsorem jest Jezus. Z powodu konfliktu między moją wewnętrzną wiedzą a doktrynami ortodoksyjnego chrześcijaństwa nie byłem w stanie pełnego pokoju z Jezusem i po prostu nie mogłem rozpoznać go jak mego osobistego mistrza.

To odkrycie otworzyło przede mną całkowicie nowy świat. Zawsze miałem zdolność rozpoznawania wibracji światła i wibracji ciemności. Przez 25 lat podążania ścieżką duchową ta zdolność bardzo się rozwinęła. Teraz zdałem sobie sprawę z tego, że mógłbym użyć tej zdolności, by nastawić się na wibracje i umysł Jezusa. Robienie tak było prawie szokująco łatwe. Dosłownie zacząłem czuć, że Jezus jest ze mną zawsze i że on jest tak blisko jak mój oddech albo bicie serca.

Jezus poinstruował mnie, by przejść proces leczenia moich stosunków z Nim. Myśl o opublikowaniu książki i witryny internetowej oraz o otwartym wyznaniu, że pochodzą one od Jezusa, była nieco przerażająca. Jednak Jezus pracował ze mną, by pokonać tę obawę, i w końcu mogłem powiedzieć: "Jezusie, niech mi się stanie według Twojej woli".

Wkrótce po tym otrzymywałem bardzo jasną wskazówkę, że Jezus chce, by powstała książka, i chce, bym zaczął teraz. Tego samego dnia usiadłem przy komputerze i zacząłem proces przenoszenia książki Jezusa do wszechświata materialnego. Ta książka została opublikowana wiosną 2003 r. i nosi tytuł "The Christ is Born in You" (Chrystus rodzi się w tobie). Wiele nauk tej witryny pochodzi z tej książki.

Wyjaśniłem wam, jak to się stało, że otwarcie oświadczyłem, iż ta witryna pochodzi bezpośrednio z serca i umysłu Jezusa Chrystusa. Nie mogę przedstawić wam żadnego zewnętrznego dowodu na poparcie tej tezy. Po prostu wiem wewnętrznie poza wszelkim zrozumieniem albo rozumowaniem. Wiem dzięki mojej wewnętrznej zdolności rozróżniania między światłem a ciemnością.

Nie oczekuję, że moja wewnętrzna wiedza będzie mieć jakąś wartość dla was. Jak Jezus stwierdza w dziale Narzędzi duchowych, musicie użyć swej własnej zdolności rozróżniania między światłem a ciemnością. Mam nadzieję, że zdacie sobie sprawę z tego, iż macie tę zdolność, i mam nadzieję, że zdecydujecie się jej użyć.

Nade wszystko, mam nadzieję, że ta witryna zainspiruje was do zbudowania osobistego związku z Jezusem. Jezus może być bardzo surowym mistrzem, ale jest też jest bardzo kochającym mistrzem. W tym świecie nigdy nie będziecie czuć większej miłości niż miłość duchowego Mistrza okazana uczniowi, który zechciał pozostawić za sobą jakiś aspekt umysłu cielesnego i zrobić kolejny krok wzwyż na ścieżce. Kiedy doświadczycie tej miłości, będziecie chcieli porzucić każdy aspekt umysłu cielesnego. Będziecie chcieli iść ścieżką i zostawić własne przywiązania do tego świata.

 

Copyright © 2003 by Kim Michaels